Idea smart city we współczesnym świecie zastąpiła ideę idealnego miasta. Kiedyś odnosiła się tylko do założeń architektonicznych, dziś obejmuje gospodarkę, transport i komunikację, środowisko, jakość życia, ludzi jako inicjatorów zmian w miastach, a także inteligentne zarządzanie.

– Nie ma jednego modelu miasta idealnego, o jakim można było myśleć w czasach Leonardo da Vinci. Miasto jest smart, kiedy potrafi budować habitat przyjazny dla wszystkich – uważa dr Tomasz Kulisiewicz, zastępca dyrektora w Ośrodku Studiów nad Cyfrowym Państwem.

– Co innego smart znaczy dla Wyśmierzyc na Mazowszu, które mają 900 mieszkańców, a co innego dla aglomeracji warszawskiej czy śląskiej. Ale nawet tak małe miasta jak Wyśmierzyce mogą być smart, gdy skoncentrują się np. na sterowaniu oświetleniem ulicznym. Wprowadzenie optymalizujących rozwiązań w tej dziedzinie jest kluczowe, zwłaszcza jeśli koszty oświetlenia sięgają 40 proc. budżetu – mówi dr Kulisiewicz.

Kreatywność a innowacje

Charles Landry, pisarz, planista miejski, wizjoner, autor książki „Kreatywne miasto", który w październiku był gościem specjalnym „Pracowni...” w Lublinie, uważa, że o przewadze miasta nie decydują bogactwa naturalne, położenie czy siła robocza, lecz mieszkańcy – ich talent, umiejętności i kreatywność.

– Przyszły sukces miasta to właśnie pomysłowość i innowacyjność ludzi, którzy w nim mieszkają. Kreatywności powinna przenikać wszystkie dziedziny życia. To o wiele więcej niż sztuka. To wyobraźnia i inspiracja, które rządzą biznesem, życiem codziennym, nauką i administracją publiczną – mówi Landry.

W sprawie kreatywności mieszkańców dużo do powiedzenia ma Poznań. Jak grzyby po deszczu powstają tu organizacje społeczne, które zabiegają o otwarcie nowych przestrzeni dla mieszkańców, zwłaszcza grup dotąd niedostrzeganych. Sylwia Wodzińska z koleżankami stworzyła inicjatywę Mamy Głos, pierwszą w Polsce feministyczną organizację walczącą o prawa nastolatek. W ramach #GirlPowerAcademy organizują spotkania i warsztaty krytycznego pisania, krytycznego myślenia, wstępu do samoobrony, a także aktywizmu. Wydają książki i kolorowanki obalające stereotypy, organizują konkursy i spotkania z MegaBabkami.

Trudno myśleć o innowacyjnym mieście, które nie miałoby start-upów. Jest ich mnóstwo w Warszawie czy Krakowie. We Wrocławiu działa start-up Olgi Malinkiewicz, o której się mówi, że ujarzmiła energię słoneczną. Jej odkrycie dotyczące taniej metody wytwarzania ogniw słonecznych z wykorzystaniem perowskitów było jednym z najgłośniejszych w Polsce w ostatnich latach. Teraz firma, którą założyła, chce znaleźć komercyjne rozwiązania dla tego odkrycia i zarabiać. Pierwsza na świecie ładowarka do smartfona oparta na działaniu perowskitów już jest gotowa.

Rzeszów a Nijmegen

Ostatnio Rzeszów jest chwalony za rozwiązania, które wprowadził w komunikacji. Zawdzięcza im tytuł Smart City 2016 w kategorii miast od 100 do 500 tys. – Uznano nas za smart city za kompleksowe działania: wybudowanie nowych dróg, systemu transportowego wraz z priorytetem dla autobusów, uruchomienie buspasów, ale też za nowoczesne, wygodne autobusy, klimatyzowane przystanki, system informacji pasażerskiej – wylicza wiceprezydent Rzeszowa Marek Ustrobiński.

Takie rozwiązania w większym lub mniejszym stopniu wprowadza u siebie wiele miast, ale to, co zrobił Rzeszów, zostało zauważone przez mieszkańców i doprowadziło do wzrostu liczby pasażerów. – W porównaniu z dużymi miastami w Polsce mamy najwyższy wynoszący 10 proc. wzrost przewiezionych pasażerów rok do roku – podkreśla wiceprezydent Ustrobiński.

Rzeszów od dziewięciu lat buduje markę stolicy innowacji, dziś coraz mocniej stawiając na rozwiązania smart. – Innowacje i smart przenikają się nawzajem. Innowacyjny transport jest przecież jednocześnie smart – zauważa Ustrobiński.

Tak jak Rzeszów pragnie przodować w kraju w innowacjach, tak holenderskie miasto Nijmegen, o porównywalnej liczbie mieszkańców, zostało już obwołane Zieloną Stolicą Europy 2018. Dlaczego? Potrafią tu mistrzowsko segregować śmieci – recyklingują praktycznie wszystko. Doskonale poradzili sobie także z ruchem ciężarówek w centrum. Kiedy zauważyli, że auta dostawcze są zapełnione tylko w niewielkiej części, stworzyli system, w którym właściciele sąsiadujących ze sobą sklepów łączą zamówienia, a towar przywozi im jedna ciężarówka, zapełniona po brzegi i koniecznie elektryczna lub napędzana gazem. I oczywiście, jak na Holendrów przystało, mają świetną infrastrukturę dla rowerów. W mieście jest już 80 km autostrad rowerowych, a drogi rowerowe są dwukierunkowe. Codziennie korzysta z nich 15-20 tys. osób.

Fantastyczne efekty w Nijmegen przyniosło także zagospodarowanie terenu wiejskiego przylegającego do centrum miasta. Posadzono żywopłoty, wybudowano ścieżki wzdłuż starych kanałów i mostami tylko dla pieszych połączono tereny wypoczynkowe z centrami handlowymi czy ulicami, przy których znajdują się restauracje i kawiarnie.

Przy każdym takim działaniu nijmegenczycy podkreślają współpracę i zaangażowanie wszystkich mieszkańców. Efekt – młodzi ludzie chcą żyć właśnie w Nijmegen.

Miasto a firmy

O tym, że w Rzeszowie jest świetny grunt do rozwoju firm innowacyjnych, świadczy przykład G2A. To platforma sprzedaży gier komputerowych, która zaczynała w 2010 r. w Rzeszowie na kilkunastu metrach kwadratowych. Dziś oprócz Rzeszowa ma biura m.in. w Warszawie, Krakowie, w New Delhi, Szanghaju, Hongkongu, dociera do 170 krajów i ma ponad 12 mln klientów na całym świecie. W G2A w Rzeszowie pracuje 700 osób, z których ponad sto to obcokrajowcy pochodzący z 33 krajów. Przyjeżdżając do Polski, przywożą ze sobą nie tylko wiedzę i umiejętności, ale też odmienne od naszego podejście do życia. Bartosz Skwarczek, prezes G2A, nie jest rzeszowianinem, ale świadomie właśnie tu postanowił założyć i prowadzić swoją firmę.

– Gdy po raz pierwszy gościliśmy u prezydenta Tadeusza Ferenca, na pytanie, skąd pochodzę, odpowiedziałem: „Z Nowego Sącza”. A na to pan prezydent: „O nie, nie, już pan jest stąd, z Rzeszowa”. Tak oto zostałem rzeszowianinem i jestem z tego bardzo dumny – mówi Skwarczek.

Dzięki G2A Rzeszów i Podkarpacie mają świetną prasę w takich firmach jak Google, Facebook czy PayPal. – Chętnie promujemy Rzeszów i mówimy na temat zalet Podkarpacia. Przygotowaliśmy prezentację o Rzeszowie, którą pokazujemy partnerom. Podkreślamy zalety logistyczne miasta, takie jak lotnisko czy autostrada, a także jego zaplecze intelektualne – uczelnie wypuszczające wykwalifikowanych pracowników – mówi Skwarczek.

Miasto inteligentne inteligencją mieszkańców

Dr Kulisiewicz tłumaczy, że inteligencja miasta to nie tylko system sterowania ruchem czy oświetleniem, ale także współpraca samorządu z mieszkańcami, edukacja, rozwiązania ułatwiające życie seniorom. – To budżet obywatelski, konsultowanie zamierzeń samorządu. Im bardziej inteligentne miasto, tym lepiej współpracuje z mieszkańcami i jest inteligentne inteligencją swoich mieszkańców – podkreśla.

W tych sferach Rzeszów także ma się czym pochwalić. Od kilku lat ma budżet obywatelski i jest jednym z pierwszych miast, które postawiły na naukę języka chińskiego. Najpierw w przedszkolach, teraz chiński jest także w liceach. To także działanie smart.

Ważną decyzją w sferze społecznej, która ma szansę wpłynąć na poprawę jakości życia, było uruchomienie kierunku lekarskiego na Uniwersytecie Rzeszowskim. Uczelnia, by uzyskać zgodę na jego prowadzenie, wybudowała za 120 mln zł Przyrodniczo-Medyczne Centrum Badań Innowacyjnych i Zakład Nauk o Człowieku. Do Centrum, w którym jest 17 laboratoriów wyposażonych w sprzęt za 27 mln zł, udało się ściągnąć naukowców z doświadczeniem zdobytym m.in. w Japonii i USA.