Małgorzata Domagała: Co oznacza dla pana nowoczesne miasto?

Krzysztof Żuk*: To takie miasto, jakie mamy zdefiniowane w strategii Lublin 2020 i do jakiego konsekwentnie dążymy. Ta strategia opiera się na czterech filarach: otwartości, przyjazności, przedsiębiorczości i akademickości.

Lublin jest miastem akademickim bardzo długo. Ale długo był też miastem niemocy, w którym nic się nie udawało, a hasło „akademickość” nie pociągało za sobą niczego konkretnego.

– Trudno się nie zgodzić. Tradycyjny model zarządzania na uczelniach, system kształcenia odstający od potrzeb rynku pracy, brak powiązań uczelni z biznesem. Tak było. Na szczęście wykonaliśmy naprawdę ogromną pracę, dzięki której udało się uświadomić nauce i biznesowi korzyści wzajemnej współpracy. Budowaliśmy to przez lata, a dziś ten system zaczyna funkcjonować. Nikt nie stoi obok i nie przygląda się obojętnie. Obie strony próbują na tym korzystać.

Ciężko było przekonać uczelnie?

– Było trudno. Bardzo dużą rolę odgrywają tu jednak rektorzy, bo zawsze najwięcej zależy od ludzi. Jeśli rektor jest kreatywny i potrafi wykorzystać zasoby, którymi dysponuje, to uczelnia szybko będzie zmierzać w kierunku, o którym rozmawiamy. Wszyscy rektorzy lubelskich uczelni są dzisiaj bardzo mocnymi stronami swoich szkół.

W Lublinie bardzo dobrym modelem do naśladowania był Uniwersytet Medyczny, świetnie zarządzany, niemal jak korporacja. To uczelnia z dużą liczbą studentów zagranicznych, co wymusiło jej dostosowanie do standardów światowych. Mówię zarówno o wyposażeniu technologicznym, jak i umiejętnościach językowych oraz kwestiach organizacyjnych, czyli wszystkich tych elementach, dzięki którym można było konkurować np. z uczelniami amerykańskimi.

Dzisiaj mogę śmiało powiedzieć, że udało nam się w Lublinie rozwinąć przekonanie, że warto szukać powiązań z otoczeniem. Warto inwestować i współpracować nie tylko z administracją, czyli miastem Lublin, ale też z firmami. Musimy się jednak uzbroić w cierpliwość, bo przez kilkadziesiąt lat zmiany w tych obszarach były niewystarczające. Potrzebujemy czasu, by efekty były widoczne.

Lublin w Europejskiej Stolicy Kultury. Podróż po 700-letnej historii
Lublin zajął już jedną z głównych ulic Wrocławia. Tam pokazuje swojego ducha, prezentuje kulturalny potencjał i zaprasza turystów na organizowane w przyszłym roku obchody 700-lecia miasta. To wynik umowy zawartej w ubiegłym roku w ramach Koalicji Miast, czyli współpracy czterech metropolii, które ubiegały się o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury z Wrocławiem, zwycięzcą konkursu. Jej celem jest m.in. prezentacja dorobku kulturalnego Gdańska, Katowic, Lublina i Łodzi na Lublin w Europejskiej Stolicy Kultury. Podróż po 700-letnej historii Lublin zajął już jedną z głównych ulic Wrocławia. Tam pokazuje swojego ducha, prezentuje kulturalny potencjał i zaprasza turystów na organizowane w przyszłym roku obchody 700-lecia miasta. To wynik umowy zawartej w ubiegłym roku w ramach Koalicji Miast, czyli współpracy czterech metropolii, które ubiegały się o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury z Wrocławiem, zwycięzcą konkursu. Jej celem jest m.in. prezentacja dorobku kulturalnego Gdańska, Katowic, Lublina i Łodzi na "scenie Wrocławia" w 2016 roku. Lublin prezentuje się tam jako pierwszy. Do 29 maja na ul. Szajnochy, w samym centrum stolicy Dolnego Śląska wystąpi ponad stu artystów wywodzących się z naszego miasta. Głównym punktem prezentacji jest widowisko w reżyserii Janusza Opryńskiego. Spektakl łączy potencjał środowiska artystycznego z doświadczeniem teatralnym i sztuką slackline'u. Miejscem, w którym rozgrywa się akcja jest podniebna przestrzeń nad ulicą Szajnochy. Występuje w nim para bohaterów, która poprowadzi widzów przez 700-letnią historię Lublina. Program teatralny naszej obecności we Wrocławiu uzupełni m.in. Paweł Passini, który pokaże "Kryjówkę", Łukasz Witt-Michałowski z performatywnym czytaniem "Pogromu w przyszły wtorek" na podstawie prozy Marcina Wrońskiego i doskonale znanym mieszkańcom Lublina spektaklem "Zły" oraz Przemysław Buksiński, który przypomni "Legendy Dawnego Miasta". Leszek Mądzik z kolei, założyciel Sceny Plastycznej KUL pokaże instalację scenograficzną pt. "Negatyw". Na ul. Szajnochy nie zabraknie także sztuk wizualnych. Koszt całej prezentacji Lublina we Wrocławiu wynosi 700 tys. zł, z czego 500 tys. pokrywa minister kultury, pozostałą część wykłada miasto.  MACIEJ RUKASZ

A jakich efektów można się spodziewać?

– Razem z Uniwersytetem Medycznym powołaliśmy np. klaster Lubelska Medycyna. To platforma współpracy w zakresie praktyki pomiędzy uczelniami wyższymi, jednostkami naukowo-badawczymi, lecznicami. Klaster ten może być zaczynem bardzo ważnego dla miasta projektu, nad którym pracujemy. Chodzi o turystykę medyczną. W praktyce oznacza to, że mieszkańcy bogatych państw przyjadą tutaj się leczyć i zostawią w Lublinie pieniądze. Wsparcie daje nam w tym przypadku Port Lotniczy. Wizz Air, uruchamiając loty, np. do Sztokholmu i Oslo, stwarza podstawy do rozwoju tej idei. Stomatologia w Lublinie ma bardzo wysoki poziom i teraz chodzi o to, by ten potencjał przekuć na projekty biznesowe. Politechnika Lubelska wraz z firmą Ursus jest natomiast niezwykle ważnym elementem tworzonego w Lublinie centrum elektromobilności, jednej z przyszłych specjalizacji Lublina.

Charles Landry, autor bestsellera „Kreatywne miasto”, przedstawia koncepcję wykorzystania wyobraźni i inteligencji wszystkich mieszkańców do współtworzenia miasta. Utopia?

– Miasto 3.0, na które wskazuje Landry, czyli miasto z uwzględnieniem przedsiębiorczości, otwartości na innowacje, z rozwojem partycypacji społecznej, budowaniem aktywności, tworzeniem klimatu dla mikroprzedsiębiorstw, to właśnie to, co mamy zapisane w strategii. I to już się dzieje. W ciągu pięciu lat, od 2010 do 2015 r., powstało 12 inkubatorów i akceleratorów przedsiębiorczości, 159 start-upów, 425 miejsc do pracy co-workingowej dla wszystkich, którzy chcą swoją kreatywność wykorzystywać bardziej profesjonalnie.

To takie ważne?

– Łatwo wystartować, bo są dotacje czy to z miejskiego urzędu pracy, czy to z funduszy europejskich, ale później trudniej utrzymać stałe finansowanie. Przedsiębiorcy sobie poradzą, ale młodzi ludzie, absolwenci z ciekawym pomysłem godnym realizacji, mają z tym problem. Stąd nasza filozofia wspierania „kultury” startupowej, wbudowana w konkretne działania, pozwalająca wykorzystywać właśnie kreatywność i innowacje. Dziś możemy mówić o kilkudziesięciu start-upach wykreowanych przy naszym udziale i dających konkretne wsparcie osobom, które chcą wejść na rynek.

Landry uważa, że o przewadze konkurencyjnej miasta nie decydują już bogactwa naturalne, tylko cechy jego mieszkańców. Talent, umiejętności i kreatywność stają się ważniejsze niż lokalizacja, surowce, siła robocza i dostęp do rynku. O przyszłym sukcesie miast decyduje pomysłowość i innowacyjność ludzi, którzy w nich mieszkają. Zgadza się pan z tym?

– Trzeba szukać tych obszarów, w których można być konkurencyjnym. U nas najważniejszy zasób to ludzie, ich wiedza, doświadczenia, pasje, umiejętność współpracy. Potrafią zorganizować firmę, żyć z niej i jednocześnie budują innowacyjność. To nie jest oczywiście trzon gospodarki, bo tym jeszcze nadal będą fabryki czy duże centra usług biznesowych. Jednak ta mikroprzedsiębiorczość, wykreowana z wiedzy i kreatywności absolwentów, rozlewa się coraz bardziej i w coraz większym stopniu wypełnia przestrzeń gospodarczą miasta. W Lublinie działa np. firma założona przez absolwentów Politechniki Lubelskiej. Już zatrudnia kilkadziesiąt osób i projektuje zlecone przez BMW, Audi i Mercedesa części samochodowe. Mamy też coraz więcej innowacyjnych firm „inżynierskich” w innych dziedzinach.

Jaka jest zatem rola miasta?

– Po pierwsze miasto powinno być miejscem szeroko rozumianej partycypacji społecznej, bo to ona buduje aktywność.

Przykładów na pobudzanie takiej aktywności mamy bardzo wiele. Chociażby budżet obywatelski, w ramach którego przez ostatnie dwa lata zrealizowaliśmy blisko 60 projektów za 25 mln zł. Miasto musi też dbać o edukację – efektem działań systemu edukacyjnego będzie zainteresowanie mieszkańców sferami, w których mogą funkcjonować zawodowo.

Ale trzeba się też integrować wokół celów. Bardzo ważna jest współpraca, o której nieustannie mówię: uczelni z biznesem, biznesu z administracją publiczną. W Lublinie widać już, jakie może przynosić korzyści. Zatrudnienie w branżach priorytetowych stale rośnie. Lubelska Wyżyna IT to ponad 750 technologicznych firm, co oznacza 45 proc. wzrostu w porównaniu z 2010 r. To też blisko 5400 studentów na kierunkach związanych z IT, na pięciu uczelniach. Podobnie branża biotechnologiczna. Działające w niej firmy zatrudniały pod koniec zeszłego roku niemal 900 osób. Jakie są tego efekty? Stopa bezrobocia w Lublinie jest najniższa od okresu transformacji.

To wszystko gospodarka, ale miasto potrzebuje też kreatywności w innych dziedzinach.

– Ta nasza filozofia startupowa przenika też w inne obszary. Część kreatywności przelewa się na biznes, część na kulturę. Z jednej strony finansujemy instytucje kultury, tradycyjne, z dość sztywną strukturą. A z drugiej bardzo mocno wspieramy autorskie projekty, takie jak „Most kultury” [projekt integrujący mieszkańców miasta, w dużej mierze skierowany do dzielnic zdegradowanych], które dodatkowo wiążą się z rewitalizacją społeczną. Niewątpliwie pod względem aktywności mieszkańców Lublin jest jednym z najszybciej zmieniających się miast. Jestem dumny z tego, że udało się obudzić w ludziach potrzebę działania i poczucie więzi z miejscem, w którym mieszkają. Nie zawsze będzie to miasto w całości, czasem dzielnica, osiedle. Jest bardzo dużo ludzi, abstrahuję od tych zrzeszonych w radach dzielnicy i różnych organizacjach, którzy uaktywniają się, by stworzyć jakiś projekt w miejscu, gdzie żyją.

Poza tym kładziemy też nacisk na to, by niemalże każdy, kto dysponuje jakimś zasobem, udostępniał go innym. Szkoła może być przecież nie tylko znakomitym centrum edukacyjnym, kulturalnym, sportowym. Dyrektorzy, którzy to rozumieją, mają wokół siebie niezwykle zintegrowane społeczności, które pracują na rzecz tej szkoły. Chodzi też o udostępnianie przez urząd analiz i baz danych, co ma służyć np. edukacji, również w regionie. Tutaj dobrym przykładem jest chociażby Lubelska Biblioteka Wirtualna [bez wychodzenia z domu można obejrzeć cenne starodruki, czasopisma oraz tysiące dokumentów] czy miejski geoportal [system informacji przestrzennej Lublina].

Lublin w Europejskiej Stolicy Kultury. Podróż po 700-letnej historii
Lublin zajął już jedną z głównych ulic Wrocławia. Tam pokazuje swojego ducha, prezentuje kulturalny potencjał i zaprasza turystów na organizowane w przyszłym roku obchody 700-lecia miasta. To wynik umowy zawartej w ubiegłym roku w ramach Koalicji Miast, czyli współpracy czterech metropolii, które ubiegały się o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury z Wrocławiem, zwycięzcą konkursu. Jej celem jest m.in. prezentacja dorobku kulturalnego Gdańska, Katowic, Lublina i Łodzi na Lublin w Europejskiej Stolicy Kultury. Podróż po 700-letnej historii Lublin zajął już jedną z głównych ulic Wrocławia. Tam pokazuje swojego ducha, prezentuje kulturalny potencjał i zaprasza turystów na organizowane w przyszłym roku obchody 700-lecia miasta. To wynik umowy zawartej w ubiegłym roku w ramach Koalicji Miast, czyli współpracy czterech metropolii, które ubiegały się o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury z Wrocławiem, zwycięzcą konkursu. Jej celem jest m.in. prezentacja dorobku kulturalnego Gdańska, Katowic, Lublina i Łodzi na "scenie Wrocławia" w 2016 roku. Lublin prezentuje się tam jako pierwszy. Do 29 maja na ul. Szajnochy, w samym centrum stolicy Dolnego Śląska wystąpi ponad stu artystów wywodzących się z naszego miasta. Głównym punktem prezentacji jest widowisko w reżyserii Janusza Opryńskiego. Spektakl łączy potencjał środowiska artystycznego z doświadczeniem teatralnym i sztuką slackline'u. Miejscem, w którym rozgrywa się akcja jest podniebna przestrzeń nad ulicą Szajnochy. Występuje w nim para bohaterów, która poprowadzi widzów przez 700-letnią historię Lublina. Program teatralny naszej obecności we Wrocławiu uzupełni m.in. Paweł Passini, który pokaże "Kryjówkę", Łukasz Witt-Michałowski z performatywnym czytaniem "Pogromu w przyszły wtorek" na podstawie prozy Marcina Wrońskiego i doskonale znanym mieszkańcom Lublina spektaklem "Zły" oraz Przemysław Buksiński, który przypomni "Legendy Dawnego Miasta". Leszek Mądzik z kolei, założyciel Sceny Plastycznej KUL pokaże instalację scenograficzną pt. "Negatyw". Na ul. Szajnochy nie zabraknie także sztuk wizualnych. Koszt całej prezentacji Lublina we Wrocławiu wynosi 700 tys. zł, z czego 500 tys. pokrywa minister kultury, pozostałą część wykłada miasto.  MACIEJ RUKASZ

A co najbardziej przeszkadza w zarządzaniu nowoczesnym miastem? Mentalność ludzi? Brak pieniędzy?

– W Lublinie tego nie powinniśmy odczuwać, bo już od dłuższego czasu, dokładnie od momentu kandydowania do tytułu Europejskiej Stolicy Kultury 2016 [Lublin w 2010 r. znalazł się na tzw. krótkiej liście i miał bardzo duże szanse, by zdobyć ten tytuł], przełamujemy te bariery mentalne. Dziś przeszkadzają przede wszystkim bariery prawne.

Nie wiem, dlaczego ani poprzedni, ani obecny rząd nie potrafią zmienić ustaw tak, by gmina mogła wesprzeć finansowo uniwersytet, przystąpić do fundacji czy stowarzyszenia. Nie można tego zrobić, choćby nie wiem jak ważne by to było z punktu widzenia strategii miasta. W ten sposób nie mamy bezpośredniej możliwości wspierania środowiska akademickiego czy start-upów. Na instytucję kultury mogę wydać każdą ilość pieniędzy, ale jak w obecnych ramach prawnych wesprzeć tych, którzy startują i potrzebują dokapitalizowania?

Albo inny przykład. Są organizacje pozarządowe, które mogą skutecznie aplikować o fundusze europejskie, ale potrzebują wkładu własnego. Dlaczego nie moglibyśmy stworzyć przeznaczonego na ten cel funduszu dla tych organizacji? Problem w tym, że te bariery prawne są banalne i dawno już opisane przez samorządy. Do barier finansowych nie przykładałbym wagi. Jeśli projekt jest dobry, zawsze znajdą się na niego pieniądze.

––––––––––

*KRZYSZTOF ŻUK – ur. w 1957 r., jest prezydentem Lublina od 2010. Doktor nauk ekonomicznych na Wydziale Ekonomicznym UMCS. W latach 2007-09 był podsekretarzem stanu w Ministerstwie Skarbu Państwa

Lubelskie wyżyny, czyli priorytety miasta

W ostatnich latach w Lublinie wiele się zmieniło. Co prawda trzonem lokalnej gospodarki i głównymi graczami na lokalnym rynku pracy ciągle są duże centra usług biznesowych (outsourcing) i fabryki, jednak szybko rozwijają się też innowacyjne firmy w takich sektorach, jak farmacja, lotnictwo czy IT. Ściśle współpracują z uczelniami, nadając kierunek rozwojowi całego miasta. Dzięki temu Lublin specjalizuje się w nowych obszarach, które zyskały nieformalne miano „wyżyn”. Oto lubelskie „wyżyny”, czyli obszary najintensywniejszej współpracy szkół, miasta i biznesu.

LUBELSKA WYŻYNA IT

*Ponad 750 firm z branży IT w 2016 r. (45 proc. więcej niż w 2010 r.)

*Blisko 5,4 tys. studentów studiujących kierunki związane z branżą IT

*Pięć uczelni kształcących na kierunkach IT

*Rozbudowana sieć kontaktów

*Rosnąca liczba uczestników wydarzeń branżowych (w 2010 r. w Lubelskich Dniach Informatyki udział wzięło 30 osób, w 2016 r. w tym i innych wydarzeniach udział wzięło ponad 1 tys. gości)

LUBELSKA WYŻYNA MEDYCZNA

*W 2014 r. powstał Klaster Usług Medycznych i Prozdrowotnych – Lubelska Medycyna

*Obecnie klaster ma 103 członków

*Na koniec 2015 r. ponad 1,2 tys. osób pracowało w ośmiu największych firmach w branży ochrony zdrowia i farmacji

*14 proc. spośród wszystkich studentów uczących się w Lublinie wybiera kierunki medyczne

LUBELSKA WYŻYNA BIOTECHNOLOGICZNA

*W 2015 r. w Lublinie powstał Lubelski Klaster Biotechnologiczny

*Liczba członków klastra – 23

*Firmy z branży biotechnologicznej zatrudniały na koniec 2015 r. niemal 900 osób

LUBELSKA WYŻYNA LOTNICZA

*Przemysł lotniczy zatrudniał na koniec 2015 r. ponad 3 tys. osób

*W 2015 r. w Lublinie powstał Lubelski Klaster Zaawansowanych Technologii Lotniczych

*W klastrze działa 38 podmiotów

*Rozwój branży lotniczej w regionie stymulowany jest przez prężny rozwój Portu Lotniczego „Lublin” SA. W planach jest obecnie rozbudowa terminalu, która umożliwi zwiększenie ruchu.

LUBELSKA WYŻYNA MOTORYZACYJNA I MASZYNOWA

*10 największych firm z branży motoryzacyjnej oraz maszynowej i elektromaszynowej zatrudniało na koniec 2015 r. niemal 2,2 osób – aż o 16 proc. więcej niż w roku poprzednim.

*Przemysł motoryzacyjny znajduje wsparcie w dobrym zapleczu technicznym i infrastrukturalnym, a także w profesjonalnej kadrze, którą w dużej mierze rekrutuje się spośród absolwentów Politechniki Lubelskiej. Ponad 9 proc. ogólnej liczby lubelskich studentów wybiera kierunki techniczne.

Taki będzie Lublin w 2020

W mieście działa obecnie 160 start-upów, w 2020 r. ma być 700.

Trzy lata temu było ich jedynie 20. Lublin obok Warszawy, Krakowa, Gdańska i Wrocławia jest w pierwszej piątce miast, jeśli chodzi o rozwój tego typu inicjatyw. Przykładem jest start-up Nexbio, który zwyciężył w finale infoShare Startup Contest. W konkursie walczyło prawie 200 start-upów z Polski, Europy, Ameryki Południowej, Chin i Nigerii. Nexbio zajmuje się np. identyfikacją organizmów występujących w produktach spożywczych na podstawie analizy DNA

20 inwestorów zapewnia finansowanie i mentroring start-upom. To tzw. anioły biznesu. Lublin dąży do tego, by w 2020 r. było ich 100. Osoby, które chcą wprowadzić na rynek swój produkt lub usługę, mogą liczyć też na wsparcie trzech funduszy inwestycyjnych; w 2020 r. – dziesięciu, w tym przynajmniej jednego międzynarodowego.

W sektorze nowoczesnych usług pracuje obecnie 7 tys. osób. To m.in. branża IT czy outsourcing księgowy. W 2020 r. tego typu działalność ma dawać pracę 15 tys. osób.

Przemysł – Specjalna Strefa Ekonomiczna daje zatrudnienie 3 tys. osób. W 2020 r. pracować ma w niej 7 tys. osób.

Studenci – cudzoziemcy to 8,3 proc. wszystkich studentów w Lublinie (6 tys. osób). W 2020 r. ma być ich 15 proc. Lublin pod tym względem jest już na pierwszym miejscu w Polsce. Warszawa, która zajmuje drugą pozycję, ma jedynie 5 proc. zagranicznych studentów.

„PRACOWNIA MIAST”

to akcja społeczna „Gazety Wyborczej” poświęcona wyzwaniom, przed którymi stoją polskie miasta.

Zorganizowaliśmy ją, bo zależy nam na miastach, w których jest czym oddychać, władza rozmawia z mieszkańcami, młodzi zostają, a starsi nie przeszkadzają, rewitalizuje się kamienice i więzi między ludźmi, a obcy nie czują się obco. O poprawę jakości życia w polskich miastach staramy się już od 2014 r.

4 i 5 października wraz z władzami Lublina zorganizowaliśmy dwudniowe wydarzenie, którego gościem jest Charles Landry, pisarz, planista miejski, autor poczytnej książki „Kreatywne miasto”. Jego wykłady zainspirowały już setki urzędników do zmiany sposobu zarządzaniu miastem. Wczoraj przekonywał do tego władze i mieszkańców Lublina.

Dziś o godz. 9.30 zapraszamy do Centrum Spotkania Kultur (plac Teatralny 1) na dyskusję panelową w ramach akcji społecznej „Gazety Wyborczej” „Pracownia miast”: „Co przeszkadza, a co pomaga w unowocześnianiu miast?”. Udział w niej wezmą prezydenci Poznania, Starachowic i Lublina oraz Charles Landry.