Grudzień 1970 r. List matematyczki

Droga Alu! Dziękuję za wszystkie kartki z pozdrowieniami. Przysyłasz je tak regularnie, że jestem wzruszona. Nie mam tylu okazji do rewanżu… Zbliżają się święta i ferie. Życzę wiele pomyślności i radości, dobrego wypoczynku i świetnych wyników w nauce.

30 marca 1971 r. List matematyczki

Miła Alu! Chciałam złożyć Ci wyrazy współczucia w związku z tą tragedią rodzinną. Wiem, że nie miałaś szczęśliwego dzieciństwa, że przeżyłaś wiele ciężkich dni. Cieszę się, że napisałaś mi o tym. Odczułam to jako dowód więzi istniejącej między nami. Jest to wprawdzie tylko kontakt listowny, ale i to dobre. Byłoby jeszcze lepiej, gdybyś się kiedyś pokazała. Nie wiem, czy nie czujesz się dotknięta formą, w jakiej zwracam się do Ciebie. Prawie zawsze zwracam się do moich byłych uczennic w formie „PANI”. Wydaje mi się jednak, że zwrot ten powiększa dystans między znajomymi. Jeśli ta forma nie razi Cię bardzo, zostanę przy niej. Jesteś wprawdzie kobietą dorosłą, samodzielną, ale pozwól, że dla mnie będziesz zawsze tą dobrą, miłą i szczerą Alą… Ani przez chwilę nie wątpię, że skończysz studia, i to w pięknym stylu.

20 października 1971 r. List matematyczki

Droga Alu! List otrzymałam już w sobotę, ale nie mogłam zdobyć się na szybką odpowiedź. Sprawa jest zbyt poważna, aby radzić na szybko. Dziękuję za tak duże zaufanie. Nie wiem, czy go nie zawiodę. Moja postawa w tej sprawie jest podobna do Twojej. Jestem dumna z Twojej postawy. Gdyby to moje dzieci tak postąpiły, miałabym powód do zadowolenia... Ślę pozdrowienia.

PS Może przyjedziesz kiedyś do mnie do domu? Masz przecież ferie zimowe.

10 stycznia 1972 r. Paczka od matematyczki

Droga Alu! U nas było jeszcze raz Dzieciątko. Przyniosło takie proste, ale za to ciepłe (bo z owczej wełny) skarpetki. Dzieciątko przewiduje widocznie tworzenie się dziur, bo zostawiło trochę wełny do cerowania. Niech Ci służą. O tej przesyłce pisał Mariusz Szczygieł w swojej książce „Nie ma” na s. 64.

Grudzień 1973 r. Kartka matematyczki…

PS Najszczersze gratulacje w związku z obroną pracy magisterskiej. Cieszę się tak samo jak główna bohaterka tego wydarzenia.

16 grudnia 1977 r. Kartka matematyczki

Dziękuję za wszystkie dowody pamięci. Sprawiają one zawsze jednakową przyjemność. Lata płyną, a Ty zawsze pamiętasz. Podaję adres:…

12 grudnia 1979 r. List matematyczki

Droga Alu! Pewnie już straciłaś nadzieję na to, że odpiszę. Przepraszam Cię najmocniej za tę zwłokę. Czytałam parę razy Twój list i zawsze miałam wątpliwości, co Ci poradzić. Znam przecież Twoje kłopoty z dzieciństwa, znam Twą pracowitość i pilność  które pozwoliły Ci z tych kłopotów wyjść. Jaką wobec tego zająć postawę wobec faktu, że… Jesteś w tym wieku, że patrzysz bardzo trzeźwo na wszystko, i to dobrze… Alu! Sprawa jest bardzo poważna i dobrze się zastanów. Swoją postawą życiową zasłużyłaś na lepszy los. Chciałabym, aby życie ułożyło Ci się dobrze. Napisz jeszcze (mimo mojego ociągania się), co postanowiłaś. Wspomnę jeszcze coś o sobie. Otóż od marca jestem na chorobowym… A było ze mną b. źle. Ale żyję i ogromnie się z tego cieszę.

1980 r.

Za wyróżniającą i nienaganną pracę nauczycielską Elżbieta Kolakowska została odznaczona Złotym Krzyżem Zasługi.

22 grudnia 1981 r. Kartka matematyczki

…PS Alu! Napisz, co u Ciebie słychać. Dawno nie miałam żadnej wiadomości.

29 stycznia 1984r. List męża matematyczki

Szanowna Pani! Proszę wybaczyć, że dopiero teraz piszę ten list, ale nawet teraz nie możemy się pozbierać po śmierci Żony, choć minęły już 3 miesiące od tego momentu. Po dwóch latach ciężkiej choroby żona zmarła 23 października… Zdaje sobie Pani sprawę, jaką olbrzymią stratą dla wszystkich była śmierć tego Dobrego Człowieka – bo tak krótko i bardzo trafnie powiedział ksiądz w kościele. Ogromne rzesze ludzi biorących udział w uroczystości pogrzebowej były dowodem, jakim szacunkiem cieszyła się żona zarówno wśród uczniów, jak i poza szkołą. Przez cały okres choroby budziła podziw wśród personelu lekarskiego ogromnym hartem ducha. Choć miała świadomość nieuniknionego końca, nigdy nie rozpaczała. Zostawiła przepiękne listy pożegnalne do najbliższych. Jestem głęboko przekonany, że teraz cieszy się już radością oglądania Boga. Zasłużyła sobie na to całym swoim życiem, a choroby szczególnie… Jeżeli znajdzie Pani kiedyś czas lub losy skierują Panią w nasze strony – zapraszamy do nas. Przesyłam pozdrowienia.

24 października 2008 r. Wspomnienia dla Joasi, córki matematyczki

A dlaczego w ogóle piszę? Wychodzę z założenia, że jeżeli możesz podzielić się wspomnieniami, i to dobrymi, jeżeli możesz kogoś UHONOROWAĆ, nie odkładaj tego w nieskończoność, bo różnie w życiu bywa. U Twojej mamy miałam piątkę, ale nic nie wskazywało na to, że mnie lubi. Układ prosty, uczyłam się, więc tak byłam oceniana. Ale… był wrzesień 1965 r., II klasa, internat jeszcze zamknięty, byłam na stancji u koleżanki. Mama zarządziła powtórkę z I klasy, a ja tego nie zrobiłam (zachłysnęłam się wolnością?). Wlepiła mi dwójkę. Co z tego, że miałam potem same piątki, na zakończenie I okresu miałam tylko trójkę (w końcu wtedy zawaliłam). A na zakończenie roku czwórkę (z powodu nieszczęsnej trójki na okres). Byłam oburzona, a takie miała zasady i już! III i IV klasa – nic szczególnego się nie działo, nadal miałam piątkę.

W klasie maturalnej Mama zażyczyła sobie, żebym na jej lekcji siedziała przed nią w pierwszej ławce. Jaka byłam wtedy zła. Człowiek sobie siedział gdzieś tam z tyłu, chował za plecami innych mimo tej piątki. No i zaczęło się, dwie lekcje matematyki dzieliła duża przerwa, dawała złotówkę którejś z uczennic, żeby przyniosła jej herbatę. A później dawała 2 zł, ta druga herbata miała być dla mnie. Siłą rzeczy musiałam z Nią rozmawiać, i to prywatnie. A najbardziej bałam się Jej spojrzenia, piękne oczy, a taki przenikliwy wzrok. Wolałam nie wiedzieć, co koleżanki myślą o tych herbatkach, do których z czasem doszło coś jeszcze.

Panowała moda na lekcje w gabinetach. Mama potrafiła mnie szukać na przerwie, żeby wręczyć papierową torebkę z gruszkami ze swego ogródka. Co koleżanki sądziły o tym, wolałam nie pytać. Zaczęło do mnie docierać, że Twoja mama mnie lubi. Ale pewne jej zachowania kłóciły się z jej dotychczasowym wizerunkiem – surowa, wymagająca, żadnych odstępstw od zasad. Teraz to wygląda śmiesznie, ale kiedyś podczas kartkówki siedziała na swoim stoliku, zwyczajowo coś tam robiła na drutach. Ja oczywiście w tej nieszczęsnej pierwszej ławce. I co się dzieje, nagle widzę jej drut na mojej kartce papieru, w miejscu, gdzie akurat robię błąd. Scenka bez słów, obie wiedziałyśmy, o co chodzi. Kiedyś na tablicy dała do rozwiązania zadanie, które można było rozwiązać dwoma sposobami. Wybrałam wersję skróconą (o niej wiedział ten, kto się uczył ponad program). Ileż wtedy nabiłam sobie punktów.

Dlaczego Twoją mamę warto było zapamiętać? Trudno było Ją zaszufladkować. Przyszła matura i tu Twoja mama znowu mnie zaskoczyła. Piszę w stresie i co widzę? Mama stoi tyłem do mego stolika, z wyciągniętą dłonią, w oczekiwaniu… na moją ściągę. Do dziś nie wiem, kto ją dostał. W mojej ocenie Mama była zero-jedynkowcem, a tu takie zachowania! Kończąc, Asiu, mogę być DUMNA, że byłam uczennicą Twojej mamy; była i jest osobą wartą zapamiętania, stąd te wspomnienia.

16 października 2008 r. Mail Asi

Tak, mama była wspaniałą osobą i chociaż jestem jej córką, to do pięt jej nie dorastam. Była dobrą nauczycielką, miała dar przekazywania wiadomości. Absolutnie nigdy jako nauczyciel nie traktowała mnie ulgowo i nie miałam przywilejów jako jej córka… Będę przechowywać pieczołowicie ten list od pani, bo znowu czegoś dowiedziałam się o mojej mamie.

Jaki jest finał mej opowieści?

Jestem po studiach podyplomowych, z Asią nadal utrzymuję kontakt. Na grobie mojej matematyczki ktoś systematycznie zapala wirtualne świeczki. Od połowy listopada, codziennie! Dobrze mieć szczęście w życiu i móc spotkać właściwą osobę w stosownym czasie. A tą osobą była Elżbieta Kolakowska, człowiek o pięknym wnętrzu.

AKADEMIA OPOWIEŚCI

Czekamy na wasze opowieści o nauczycielach z podstawówki, liceum, uczelni, ale także o innych ludziach, którzy byli dla was inspiracją na całe życie.

Regulamin akcji jest dostępny TUTAJ. Teksty najlepiej przysyłać za pośrednictwem naszej FORMATKI. Najciekawsze będą publikowane na łamach ogólnopolskiej „Gazety Wyborczej” oraz w jej wydaniach lokalnych lub w serwisach grupy Wyborcza.pl.
 
Nadesłane prace wezmą udział w konkursie, w którym jury wyłoni trzech zwycięzców.

ZWYCIĘZCY DOSTANĄ NAGRODY PIENIĘŻNE:

za pierwsze miejsce – 5556 zł brutto,
za drugie miejsce – 3333 zł brutto,
za trzecie miejsce – 2000 zł brutto.