Jak każdy trafiłam też na tych złych, chociaż niektórych z nich dziś wspominam z uśmiechem na twarzy, bo też mnie czegoś nauczyli, choćby właśnie tego, jakie ma znaczenie to, żeby nauczyciel kochał swoją pracę, inaczej szanse, że nauczy kogoś czegoś naprawdę, czegoś, co zapamięta się do końca życia, są marne.

Ja z podstawówki pamiętam panią Elę od plastyki. Żeby nie było wątpliwości, rysować to ja nie potrafiłam nic a nic! Podpisać musiałam, że koń to koń, a pies to pies, inaczej naprawdę można się było pomylić. Ale ona mówiła nie że brzydko, że nie umiem, mówiła, że idzie mi coraz lepiej! To nauczyło mnie, że wytrwałość, praca i sumienność też przynoszą skutek i są nie mniej ważne niż talent.

W podstawówce i w liceum moimi wychowawczyniami były panie od biologii. To nie przypadek, że na taki kierunek studiów poszła niemal połowa mojej klasy. Ale jak one opowiadały o tych jamochłonach czy fotosyntezie! Do dziś się uśmiecham na samo wspomnienie!

Mam w rodzinie i wśród przyjaciół nauczycieli, takich prawdziwych, którym bez słowa powierzyłabym edukację swoich dzieci. Boli mnie, gdy źle się o nich mówi w kontekście strajku, bo wiem, że wcale nie pracują 18 godzin w tygodniu, bo dla nich nauczyciel to nie praca od do, to misja, to sposób na życie. Bo nauczycielem trochę jak policjantem jest się 24 godziny na dobę, bo się nim jest, a nie bywa! Ja wychodząc z pracy, zamykam komputer i już. A moja przyjaciółka myśli o swoich uczniach, pomaga im, wspiera, gdy tego potrzebują, walczy o nich, gdy trzeba, i wzrusza mnie to ogromnie.

Mam 43 lata, a pamiętam, jak ważny, ba! kluczowy był dla mnie szkolny czas, że mnie ukształtował, nauczył nie tylko tabliczki mnożenia i układu wegetatywnego roślin. Nauczył mnie jak żyć, że jestem wyjątkowa, nie we wszystkim, bo wcale nie muszę znać się na wszystkim, że mogę być słaba z angielskiego i nie jestem gorsza. Nie czas szkoły mnie tego nauczył, ale moi nauczyciele - i ogromnie im za to dziękuję! Ja idąc na studia, chciałam być nauczycielką biologii, ale gdy byłam na trzecim roku studiów i dorabiając w weeekendy i wieczorami, miałam więcej pieniędzy niż moja pani promotor pracy magisterskiej, wycofałam się. Trochę mi było wstyd, ale ja po prostu chciałam godnie żyć, móc wyjechać na wakacje, iść do kina i nie stresować się, czy starczy mi do pierwszego... A może gdyby nie pieniądze, byłabym świetną panią od biologii, jak zawsze marzyłam?

KONKURS „AKADEMIA OPOWIEŚCI”

Od 12 kwietnia do 15 września 2019 r. czekamy na wasze opowieści o nauczycielach z podstawówki, liceum, uczelni, ale także na opowieści o waszych mistrzach życia. Może nim być wasz szef, kolega, wychowawca. Ktoś, kto był dla was inspiracją na całe życie. Zachęcamy, byście nam o nich napisali. Regulamin akcji jest dostępny TUTAJ. Można je przysyłać za pośrednictwem FORMATKI.

Najciekawsze teksty będą sukcesywnie publikowane na łamach ogólnopolskiej „Gazety Wyborczej” oraz w jej wydaniach lokalnych lub w serwisach z grupy Wyborcza.pl. Nadesłane prace wezmą udział w konkursie, w którym jury wyłoni trzech zwycięzców.

ZWYCIĘZCOM PRZYZNANE ZOSTANĄ NAGRODY PIENIĘŻNE:

za pierwsze miejsce w wysokości 5556 zł brutto,
za drugie miejsce w wysokości 3333 zł brutto,
za trzecie miejsce w wysokości 2000 zł brutto.