Po 1989 roku, kiedy Polska w końcu stała się niezależna i w pełni niepodległa, mieliśmy poczucie, że nadszedł w naszym kraju najlepszy czas dla rozwoju gospodarczego, naukowego, kulturalnego i edukacyjnego. Dzisiaj, ze względu na zmiany, które następują w Europie i na świecie, znowu nie mamy poczucia stabilizacji, pewności i spokoju. Nie wiemy, co wydarzy się za kilka, kilkanaście lat. Warto więc wracać do rodowodów niepokornych – do tych, którzy w XIX i XX wieku zmagali się z podległością i uwikłaniem, dokonywali trudnych wyborów i jednocześnie potrafili w pewnym stopniu zachować niepodległość. Niepodległość systemom, skrajnym ideologiom czy dyktatorom. Taką postacią był niewątpliwie Roman Czernecki. W jego historii życia i działalności można w pełni zobaczyć rolę polskiego nauczyciela w kształtowaniu wartości i podtrzymywaniu wiary w siłę kultury, wiedzy i edukacji.

We wstępie do autobiograficznej książki Czerneckiego „Z Krzemieńca, Borysławia…”, która ukazała się w wydawnictwie PAX w 1998 r., Marta Wyka pisze o autorze, że w tonie jego wspomnień brzmi „szlachetna nuta staroświeckiego nieco społecznikostwa, sięgająca swoimi korzeniami gdzieś do tradycji prozy Żeromskiego, tradycji bez wątpienia zasługującej na przypomnienie. Autor – prawdziwy człowiek przedwojenny – wciąga czytelnika w krąg swojej duchowości i wrażliwości”. Społecznik to jednak za mało, aby opisać Czerneckiego, który nawiązując do etosu polskiego inteligenta, podczas wojny uczestniczy w konspiracji i organizuje tajne nauczanie, a po wojnie tworzy projekty nowoczesnej i demokratycznej edukacji, na miarę nowych czasów.

Początek

Roman Czernecki urodził się 14 maja 1904 r. w Sielcu na Kresach Wschodnich w rodzinie o bogatych tradycjach patriotycznych. Po maturze studiuje filologię polską i historię filozofii na Uniwersytecie im. Jana Kazimierza we Lwowie. W tym czasie poznaje swoją przyszłą żonę, Janinę Lickendorf, studentkę germanistyki i uczennicę prof. Sołtysowej w Konserwatorium Lwowskim. Po czterech latach Czernecki składa egzamin dyplomowy i zostaje asystentem prof. Wilhelma Bruchnalskiego, kierownika Katedry Historii Literatury Polskiej. Po krótkim czasie porzuca jednak karierę akademicką i rozpoczyna pracę jako nauczyciel języka polskiego w słynnym Liceum Krzemienieckim im. T. Czackiego. Później uczy języka polskiego w Gimnazjum Towarzystwa Naftowego w Borysławiu, a od 1933 r. w Męskim Gimnazjum im. J. Śniadeckiego w Kielcach. Krótko przed wybuchem II wojny światowej otrzymuje on – w związku z bardzo dobrą oceną jego pracy – propozycję objęcia stanowiska dyrektora Państwowego Gimnazjum i Liceum w Kętach.

Roman Czernecki z uczniami w klasie borysławskiego gimnazjum przed drugą wojną światowąRoman Czernecki z uczniami w klasie borysławskiego gimnazjum przed drugą wojną światową (Materiały Fundacji EFC)

Czernecki zaczyna więc odnosić sukcesy w pracy nauczycielskiej, powoli zyskuje uznanie w swoim środowisku, czuje się spełniony jako nauczyciel i polski inteligent w wolnej II Rzeczypospolitej. Jego życie rodzinne również układa się pomyślnie – wraz z żoną wychowuje dwójkę dzieci, córkę Irenę i syna Andrzeja. Nie zdaje sobie wówczas sprawy, że będzie musiał zmierzyć się z doświadczeniami granicznymi, na które nie jest w pełni przygotowany, a które spowodują przewartościowanie jego dotychczasowych przekonań.

Wobec doświadczenia granicznego

Niepewność pierwszych tygodni wojny, trudne warunki ekonomiczne oraz zagrożenie wynikające z akcji AB, wymierzonej w polską kadrę kierowniczą, działaczy politycznych i intelektualistów (dotyka ono Czerneckiego bezpośrednio, gdy 11 listopada do jego kieleckiego mieszkania wkracza gestapo z zamiarem aresztowania), sprawiają, że rodzina Czerneckich decyduje się opuścić Kielce i przenieść do należącego do zaprzyjaźnionej rodziny Byszewskich majątku w Słupi, wsi położonej 70 kilometrów od Kielc. To tam Czernecki – za namową właścicieli majątku – otwiera tajne gimnazjum i liceum. Na początku szkoła liczy 16 uczniów. Wśród pierwszych nauczycieli znaleźli się: ks. Franciszek Pałysiewicz, ówczesny proboszcz, Wiera Wołkowicka, guwernantka w pałacu, która prowadzi zajęcia z języka francuskiego, Wacław Krynicki, nauczyciel biologii i geografii, Janina Czernecka, ucząca języka niemieckiego, Irena Michalewska, siostra Romana, zatrudniona jako nauczycielka historii, Władysław Michalewski, który uczy matematyki, fizyki i chemii. Sam Czernecki – oprócz pełnienia funkcji dyrektora zespołu – naucza języka polskiego i łacińskiego oraz propedeutyki filozofii. W 1940 r. zostaje członkiem ZWZ, a potem AK (pseudonim „Wrzos”). Utrzymuje kontakty z dowództwami okolicznych oddziałów partyzanckich, które zapewniają ochronę uczestnikom tajnych kompletów.

Konspiracyjna placówka oświatowa w Słupi rozwija się bardzo dynamicznie. Z czasem grono nauczycielskie poszerza siatkę tajnego nauczania i zaczyna prowadzić zajęcia również dla dzieci chłopskich z okolicznych wsi. Ponadto dyrektor Czernecki otrzymuje pozwolenie od Delegata Rządu na okręg Radomsko-Kielecki na prowadzenie tajnej szkoły średniej wraz z upoważnieniem do pełnienia funkcji przewodniczącego komisji egzaminacyjnych podczas egzaminów maturalnych. W tym czasie 1 czerwca 1942 r. Komisja Oświaty i Kultury nadaje konspiracyjnej placówce oświatowej w Słupi nazwę „Gimnazjum i Liceum Ziemi Włoszczowskiej”. W roku szkolnym 1943/1944 w tajnej szkole uczą się już 563 osoby. Wówczas rodzi się pomysł organizowania nauki na wyższym poziomie. Dzięki kontaktom Czerneckiego z działającym w konspiracji Uniwersytetem Jagiellońskim w Krakowie udaje się założyć w Słupi uniwersytecką filię. Na pierwszym roku studiuje 49 osób, przede wszystkim absolwentów liceum w Słupi. Ze względu na zainteresowania kandydatów i możliwości dydaktyczne zostaje utworzonych pięć grup kierunkowych: lekarska, filozoficzna, polonistyczna, rolnicza oraz ekonomii i prawa.

Witold Józefowski, por. 'Miś' z oddziałem dywersyjnym w lasach kwilińskich w okolicy Słupi w 1944 roku. Zdjęcie ofiarowane Romanowi Czerneckiemu nosi dedykację: 'Nauka nie idzie w las. Stało się odwrotnie. Skutkiem Twego wychowania, Drogi Romku, znalazłem się w lesie'Witold Józefowski, por. 'Miś' z oddziałem dywersyjnym w lasach kwilińskich w okolicy Słupi w 1944 roku. Zdjęcie ofiarowane Romanowi Czerneckiemu nosi dedykację: 'Nauka nie idzie w las. Stało się odwrotnie. Skutkiem Twego wychowania, Drogi Romku, znalazłem się w lesie' (Materiały Fundacji EFC)

We „Wspomnieniach maturzystów ostatniej tajnej matury w Słupi. Rocznik 1944”, opublikowanych na łamach „Gazety Wyborczej”, uczniowie Czerneckiego piszą: „Słupia stała się centrum i ostoją wielkiej sprawy! Nauczanie na tajnych kompletach (kilkuosobowych) w domach jej mieszkańców, jak również w okolicy na terenie powiatu – w chatach, leśniczówkach, na plebaniach – było nie tylko przejawem oporu, ale także zachowaniem narodowej tożsamości i dowodem patriotyzmu. (...) Ogółem tajnym nauczaniem objętych zostało 938 dziewcząt i chłopców. Pozostały w naszej pamięci porywające lekcje języka polskiego. Profesor Roman Czernecki, wybitny polonista, wspaniały wykładowca i pedagog z powołania, to przedstawiciel pokolenia międzywojennego – Wolnej Polski – które swoją pracę pojmowało jako służbę społeczną”.

Tajne nauczanie w Słupi z różnych względów stanowi fenomen. Przede wszystkim szkoła ta została zorganizowana od podstaw – przed wojną nie działała w tej miejscowości placówka zapewniająca naukę na wyższym poziomie. Paradoksalne jest zatem to, że dopiero wojna przyniosła chłopskim dzieciom niepowtarzalną okazję do podjęcia nauki, sprawiła, że szkoła znalazła się na wyciągnięcie ręki. Istotne znaczenie miała również atmosfera i warunki, w jakich tajne nauczanie było prowadzone, mianowicie obustronna, partnerska i – co najważniejsze – niezwykle udana współpraca dworu i wsi, inteligentów, nauczycieli i chłopów.

Czas chaosu – czas wyborów

Koniec wojny na tych terenach zastaje nauczycieli w połowie roku szkolnego, co stawia ich przed zasadniczymi dylematami – co zrobić z tak rozległą i sprawnie działającą placówką, która może już legalnie funkcjonować, jeśli kontynuować pracę, to gdzie zorganizować szkołę, jakie strategie nauczania i działania przyjąć. Koniec okazał się de facto początkiem zarówno zmagań o inny profil powojennej szkoły, jak i wypracowywania adekwatnego do nowego, dopiero co kształtującego się porządku społeczno-politycznego (a więc o jeszcze nie do końca znanym kierunku), etosu polskiego nauczyciela i inteligenta. O wyzwaniach okresu powojennego Czernecki pisze tak: „(…) musimy przebudować szkołę naszą, musimy przebudować siebie, musimy nie tylko ciągle nieustannie poznawać naszą rzeczywistość i mówić o niej młodzieży naszej, musimy nie tylko ilustrować ją wykresami i statystykami, musimy nie tylko docierać do prawdy o naszej rzeczywistości, ale musimy prawdą tą nie w dotychczasowy, sporadyczny, przypadkowy i świąteczny, lecz w zorganizowany, przemyślany i planowy sposób przekształcać młodzież naszą i przekształcać środowisko, z którego młodzież ta pochodzi i w którym żyje”.

Zdjęcie rodzinne Czerneckich i Michalewskich, Kielce przed wojnąZdjęcie rodzinne Czerneckich i Michalewskich, Kielce przed wojną (Materiały Fundacji EFC)

Powojenną szkołę Czernecki wraz z grupą nauczycieli zaangażowanych w tajne nauczanie organizuje w pałacu w Szczekocinach. Ze względu na tę specyficzną lokalizację nowa szkoła dysponuje majątkiem obejmującym: budynki mieszkalne, budynki gospodarcze, park, 2 ha ogrodu, 35 ha stawów rybnych, 2 młyny, gorzelnię oraz ziemię, którą właśnie parcelowano. W roku szkolnym 1945/1946 nauczyciele przystępują do realizowania programu w następujących oddziałach: gimnazjum, liceum ogólnokształcącym, klasach przyspieszonych dla dorosłych i liceum pedagogicznym. Prowadzone są ponadto wstępne kursy pedagogiczne, roczne kursy spółdzielcze, roczne kursy koszykarskie, a w ciągu roku szkolnego – 3-miesięczne kursy samochodowe i kursy do pisania na maszynie. W tym czasie trwają również prace nad przygotowaniem internatu, który ma pomieścić 320 uczniów. Istotna dla projektu nowej szkoły jest też idea uczniowskiej współpracy i samokształcenia, realizowana w postaci „szkolnej spółdzielni pracy”, spotkań świetlicowych i samorządu uczniowskiego. Szkoła prowadzi także bogatą działalność artystyczno-teatralną, organizuje spotkania z uczonymi, działaczami społecznymi, politykami (np. rektorem UJ prof. Tadeuszem Lehr-Spławińskim, Józefem Ozgą-Michalskim, Janem Aleksandrem Królem) czy artystami (np. pianistką Haliną Czerną-Stefańską, śpiewaczką operową Aliną Bolechowską oraz pianistą i dyrygentem Adamem Kopycińskim).

Ambicją Czerneckiego jest wtedy stworzenie pierwszej bezpłatnej szkoły chłopskiej, która do pewnego stopnia byłaby niezależna politycznie i ekonomicznie. Taki zamiar odpowiada więc na formułowane w tym czasie postulaty przemian polskiej inteligencji, a także na gruntowne zmiany zachodzące w strukturze społecznej ówczesnej Polski. Czernecki tak przedstawia cele nowej szkoły: „Chcemy wychować wiejskiego nauczyciela, pozbawionego malkontentyzmu, nauczyciela, który przeorze ugory wsi naszej, który wydrze wieś z przekleństwa, przesądu, ciemnoty, zabobonów; chcemy wychować nowego inteligenta, zrośniętego ze swym chłopskim środowiskiem, chcemy uchronić go przed wysferzeniem się (…)”. Szkoła ta jako niemal ogólnopolski eksperyment społeczny miała stać się ważnym ośrodkiem edukacyjno-kulturalnym zapewniającym młodzieży zarówno wysoki poziom kształcenia, jak i możliwość twórczego działania w dialogu z okolicą.

Roman i Janina Czerneccy z synem Andrzejem w ogrodzie dworu w SłupiRoman i Janina Czerneccy z synem Andrzejem w ogrodzie dworu w Słupi (Materiały Fundacji EFC)

Z biegiem czasu sytuacja w Szczekocinach staje się coraz trudniejsza, nie wszystko idzie zgodnie z planem, a dodatkowo pracę dyrektora utrudniają podejrzenia i inwigilacja ze strony Urzędu Bezpieczeństwa. W 1950 r. Czernecki przyjmuje propozycję objęcia stanowiska kuratora okręgu szkolnego w Zielonej Górze. Jego dalsze losy związane są z Gdańskiem, gdzie pracuje jako wykładowca i prorektor w Państwowej Wyższej Szkole Pedagogicznej w Gdańsku, a potem z Warszawą, gdzie otrzymuje stanowisko dyrektora Studium Nauczycielskiego dla Pracujących. Po przejściu na emeryturę nie zaprzestaje pracy dydaktycznej. W latach 1974-1980 prowadzi wykłady zlecone z historii filozofii na Politechnice Warszawskiej. Umiera 13 grudnia w 1986 r.

Ciąg dalszy

Wiele wybitnych postaci, działaczy społecznych czy nauczycieli nie pozostawiło po sobie trwałego śladu, ich życie i znakomita działalność nie mają zwykle ciągu dalszego. Czernecki miał szczęście. Jego syn Andrzej, wybitny przedsiębiorca i milioner, założył w 2009 r. Edukacyjną Fundację im. prof. Romana Czerneckiego (w skrócie EFC) i przed swoją śmiercią przekazał na jej rzecz cały swój majątek. Dzisiaj tradycję społeczno-edukacyjną kontynuuje kolejne pokolenie rodziny Czerneckich. Igor, wnuk Romana Czerneckiego i przewodniczący Rady Fundacji, tak mówi o swoim dziadku i nauczycielu: „Dziadka znam głównie z książek, które napisał, w tym z jednej napisanej specjalnie dla mnie, o nieco zobowiązującym tytule „Twój, Igorze, rodowód”. Emanuje z nich przedwojenny patriotyzm nauczyciela, który dorasta w Polsce odzyskującej niepodległość. Widać ogromne przejęcie, z jakim podchodzi do swojej roli, jednoznacznie powiązanej w jego mniemaniu z projektem budowania państwa polskiego. Wspomnienia „Z Krzemieńca, Borysławia…” to też opis procesu dojrzewania pedagoga. Czytając je co chwilę znaleźć można krytyczne uwagi dotyczące lekcji, które przygotował, czy wykładu, który prowadził. Ogrom pracy, jaki dziadek przeznacza, by kształcić siebie w roli nauczyciela, jest porównywalny do wysiłku, który wkłada w uczenie swych podopiecznych.

Roman i Janina Czerneccy przed pałacem w SzczekocinachRoman i Janina Czerneccy przed pałacem w Szczekocinach (Materiały Fundacji EFC)

Dziś nie dowierzam, gdy przypominam sobie, że przez lata w rocznicę śmierci Romana Czerneckiego na jego grobie na Powązkach znajdowaliśmy z ojcem kwiaty, znicze i wieńce „dla naszego ukochanego Profesora”. Poznałem trochę jego uczniów, w moich oczach niewiele młodszych od dziadka. Z ich opowieści wynikało, że dziadek był dla nich ważną osobą, która przekazywała im wiedzę, wartości i rodzaj miłości. Nie wiem – może to kwestia innej epoki, a może jednak głównym czynnikiem była sama postać dziadka, ale relacje, które stworzył ze swoimi uczniami były tak silne, że przeżyły jego. Inspiruje to mnie i inspiruje ludzi, którzy razem ze mną tworzą Fundację EFC. Umacnia to nas w przekonaniu o wyjątkowości zawodu nauczyciela”.

W swojej działalności Fundacja nawiązuje do idei wyznawanych przez jej patrona i w ramach Programu Stypendialnego Horyzonty wspiera młodzież pochodzącą z małych miejscowości, dając im możliwość nauki w najciekawszych szkołach średnich w Polsce, oraz realizuje programy podnoszące poziom edukacji w małych ośrodkach miejskich i na wsi (Edukacja Inspiracja). Angażuje się również w debatę na temat edukacji, przyznając Nagrodę im. prof. Romana Czerneckiego za najlepszy artykuł akademicki, popularnonaukowy i profesjonalny związany z teorią lub praktyką edukacyjną. Obecnie Fundacja współpracuje z Zespołem Szkół w Szczekocinach, szkołą średnią, której pierwszym powojennym dyrektorem był Czernecki (od 2018 r. jej patron). Inspirując się jego ideami i koncepcjami, ta działająca w małej miejscowości szkoła stara się rozwijać oraz zmieniać otaczającą rzeczywistość poprzez realizację nowoczesnych i zaangażowanych projektów edukacyjnych.

Postać Romana Czerneckiego przekonuje – szczególnie dziś – o wyjątkowym znaczeniu edukacji i istotnej roli nauczyciela, który może zarówno inspirować kolejne pokolenia, jak i zmieniać otaczającą rzeczywistość.

***

Nagroda im. prof. Romana Czerneckiego przypomina sylwetkę niezwykłego pedagoga i stanowi wyróżnienie dla publicystów i naukowców piszących o edukacji tak, jak kiedyś pisał o niej Roman Czernecki – z pasją i zaangażowaniem. Publikacje do II edycji konkursu można zgłaszać do 31 maja 2019 r. Więcej informacji na efc.edu.pl.

*Mirosław Skrzypczyk – nauczyciel języka polskiego w Zespole Szkół w Szczekocinach (Szkole Patronackiej Edukacyjnej Fundacji im. prof. Romana Czerneckiego), prezes Lelowskiego Towarzystwa Historyczno-Kulturalnego im. Walentego Zwierkowskiego, animator kultury, autor licznych projektów edukacyjno-artystycznych związanych z tematyką żydowską i dialogiem międzykulturowym. Współpracuje m.in. z EFC, Forum Dialogu i Centrum Edukacji Obywatelskiej. Autor i redaktor publikacji poświęconych wielokulturowości, edukacji i tematyce regionalnej m.in. „Uczymy dalej. Roman Czernecki i jego szkoły w Słupi” oraz „Szczekocinach, Żydzi szczekocińscy. Osoby, miejsca, pamięć”. Laureat Nagrody im. Ireny Sendlerowej „Za naprawianie świata” (2018).

Akademia Opowieści „Nauczyciel na całe życie”

Od 12 kwietnia do 15 września 2019 r. czekamy na wasze opowieści o nauczycielach z podstawówki, liceum, uczelni, ale także na opowieści o waszych mistrzach życia. Może nim być wasz szef, kolega, wychowawca. Ktoś, kto był dla was inspiracją na całe życie. Zachęcamy, byście nam o nich napisali.
 
Regulamin akcji jest dostępny na stronie internetowej TUTAJ. Na opowieści pod hasłem: „Nauczyciel na całe życie” o objętości nie większej niż 8 tys. znaków (ze spacjami) czekamy do 15 września 2019 r. Przysyłajcie je za pośrednictwem naszej FORMATKI INTERNETOWEJ.

Najciekawsze teksty będą sukcesywnie publikowane na łamach ogólnopolskiej „Gazety Wyborczej” oraz w jej wydaniach lokalnych lub w serwisach z grupy Wyborcza.pl. Nadesłane prace wezmą udział w konkursie, w którym jury wyłoni trzech zwycięzców.
 
ZWYCIĘZCOM PRZYZNANE ZOSTANĄ NAGRODY PIENIĘŻNE:

za pierwsze miejsce w wysokości – 5556 zł brutto
za drugie miejsce w wysokości – 3333 zł brutto
za trzecie miejsce w wysokości – 2000 zł brutto