Na Anielę Małachowską wszyscy mówili w szkole Nela. Była jedyną w zasadzie nauczycielką w dąbrowskim liceum, do którego chodziłam, która pozwalała zwracać się do siebie po imieniu. Również uczniom. Nie miała z tym żadnego problemu. Ubierała też długie kolorowe spódnice i słomkowe buty. Była inna, powiedziałabym nawet, że była hipsterką swoich czasów i wyróżniała się z grona pedagogicznego. Dla nas, nieco zbuntowanych wówczas nastolatek, była wzorem. Przede wszystkim jednak Nela Małachowska była wyśmienitym pedagogiem.

Jeśli miałabym ją określić w jednym zdaniu, to powiedziałabym, że była nauczycielem, który wychodził poza schemat. Była anglistką, w naszej szkole uczyła właśnie języka angielskiego, a przy okazji na każdej z takich lekcji potrafiła przemycić coś więcej. Rozmawiałyśmy bowiem o postrzeganiu świata, o różnych problemach, czy to społecznych, czy światopoglądowych, o mechanizmach rządzących ekonomią i gospodarką. Tam, gdzie inni nauczyciele wiele tematów zamiatali pod dywan, tam, gdzie rodzice milczeli albo nie mieli czasu na dyskusje, tam pojawiała się Nela – z nią zawsze można było porozmawiać.

„Byłaś najlepszą nauczycielką, jaką spotkałam w życiu”

Nie bała się trudnych tematów, a poruszanie ich dodatkowo w obcym języku było z pewnością jeszcze skuteczniejszą nauką języka niż sztywne trzymanie się podręcznika. Ona nigdy tego nie robiła. Pewnie dzięki temu jej uczniowie też nigdy nie bali się mówić po angielsku, jestem tego dobrym przykładem. Lekcje z nią pomagały rozbudzić świadomość o samym sobie, ale też o otaczającym nas świecie.

Dokładnie pamiętam, jak omawialiśmy chociażby ewolucję poglądów na temat żebractwa albo jak uświadamiała nas, dlaczego unikanie kasowania biletów w autobusach jest czynem szkodliwym społecznie. Inni mówili nam wyłącznie o zakazach i nakazach, niczego nie wyjaśniając. Takich przykładów mam w swojej głowie o wiele więcej. Nigdy też nie zapomnę, jak przyniosłam na lekcję przepis na zupę z kuchni nadreńskiej, a ona wpadła na pomysł, że taką zupę ugotujemy podczas lekcji, oczywiście używając angielskiego, nazywając po kolei wszystkie składniki i wykonywane czynności. Nauka przez wspólne gotowanie. To było coś niesamowitego w tej całej skostniałej szkolnej strukturze.

Pamiętam także, jak przynosiła na lekcje różne artykuły i materiały ze swoich podróży, bywała wtedy nawet w Stanach. Jak omawiałyśmy teksty z National Geographic czy wywiad z Meryl Streep. Ona wiedziała, jak rozbudzić w uczniach ciekawość świata, ale jej lekcje nie kończyły się wraz z dzwonkiem. Zawsze miała też dla nas czas po szkole.

Z Nelą Małachowską mam kontakt do dziś i każdego roku z okazji Dnia Nauczyciela wysyłam jej życzenia, zawsze dodając to samo zdanie: „Byłaś najlepszą nauczycielką, jaką spotkałam w życiu”.

Akademia Opowieści „Nauczyciel na całe życie”

Od 12 kwietnia do 15 września 2019 r. czekamy na wasze opowieści o nauczycielach z podstawówki, liceum, uczelni, ale także na opowieści o waszych mistrzach życia. Może nim być wasz szef, kolega, wychowawca. Ktoś, kto był dla was inspiracją na całe życie. Zachęcamy, byście nam o nich napisali.

Regulamin akcji jest dostępny na stronie internetowej TUTAJ. Na opowieści pod hasłem: „Nauczyciel na całe życie” o objętości nie większej niż 8 tys. znaków (ze spacjami) czekamy do 15 września 2019 r. Przysyłajcie je za pośrednictwem naszej FORMATKI INTERNETOWEJ.

Najciekawsze teksty będą sukcesywnie publikowane na łamach ogólnopolskiej „Gazety Wyborczej” oraz w jej wydaniach lokalnych lub w serwisach z grupy Wyborcza.pl. Nadesłane prace wezmą udział w konkursie, w którym jury wyłoni trzech zwycięzców.

ZWYCIĘZCOM PRZYZNANE ZOSTANĄ NAGRODY PIENIĘŻNE:

za pierwsze miejsce w wysokości – 5556 zł brutto
za drugie miejsce w wysokości – 3333 zł brutto
za trzecie miejsce w wysokości – 2000 zł brutto