„Imię Janiny Omańkowskiej stało się po raz pierwszy głośne w r. 1900 po byłym zaborze pruskim, a następnie po całej Polsce, kiedy to policja pruska uwięziła ją w Poznaniu, ażeby przebyła karę, na jaką ją skazano za »nieprawne nauczanie dzieci szkolnych polskiego czytania i pisania«. Kara nie była długa, bo tylko trzy dni »odsiedziała« i można ją było zapłacić pieniędzmi. Atoli Janina Omańkowska wybrała karę więzienną, na dowód, że gotowa była do każdej ofiary w służbie publicznej, że dla ludu, a przede wszystkim dla ojczyzny gotowa ponieść największe ofiary” – pisała w 1937 r. w Katowicach Stefania Ekertowa, dziesięć lat po śmierci Omańkowskiej.

– Z odtworzeniem życiorysu Omańkowskiej jest pewien problem. Zachowane są wspomnienia, jest sporo materiałów źródłowych. Ale ówcześni skupiali się na dokonaniach Omańkowskiej, na jej działalności politycznej. Brakuje opisów, co lubiła, jaki miała charakter, jak spędzała wolny czas. Tutaj można się tylko domyślać, dywagować – mówi Jadwiga Lipońska-Sajdak, emerytowana dyrektorka Muzeum Historii Katowic.

Nie wiadomo co lubiła, jaka była prywatnie

Janina urodziła się w 1859 r. w rodzinie nauczyciela w Srebrnikach na Pomorzu. Gdy była nastolatką, rodzice wysłali ją do wuja, który dzierżawił majątek w Wielkopolsce. Janina została nauczycielką i zaangażowała się w działalność przeciwko germanizacji. Zaczęła wygłaszać odczyty, organizować tajne nauczanie. I zwróciła na siebie uwagę śledczych.

„Bezczelna politykująca polska kobieta, niezwykle zręczna w działaniu i w mowie, która wtyka swój nos wszędzie, zakładając stowarzyszenia, pisząc broszury, agitując, która przysporzy państwu pruskiemu sporo kłopotów” – pisał o niej komendant pruskiej policji w Poznaniu.

Ta bezczelna kobieta po śmierci wuja i trzydniowym pobycie w więzieniu w 1902 r. trafiła do Bytomia. – Omańkowska trafiła na dobry grunt. Bytom to po Gliwicach było najbardziej rozwinięte miasto na Górnym Śląsku. Bogate. Z urzędami, przepięknymi kamienicami. I z ciekawymi mieszkańcami. W Bytomiu mieszkały Teodora Dombkowa, Ludwika Radziejewska. Kobiety zaangażowane w działalność społeczną. Choć tak jak Omańkowska nie pochodziły ze Śląska. Trzeba pamiętać, że to były czasy, gdy nikt nie myślał o przyłączeniu do Polski. Bo Polski przecież nie było. Chodziło o poczucie samodzielności, żeby być u siebie, zachować własną godność. A godność wiązała się z polskością. Te kobiety wywodziły się z polskich domów, gdzie o swoich korzeniach się pamiętało – zauważa Lipońska-Sajdak.

Redaktor na Śląsku nie pisał tylko wiadomości

Omańkowska do Bytomia przyjeżdża sama. Nie ma męża, brata czy ojca, który może ją finansować. W przeciwieństwie do wielu swoich koleżanek musi się sama utrzymać, pracować. Zaczyna więc pisać do wielu redakcji. Do tygodnika „Gwiazda”, „Katolika” czy „Głosu Śląskiego”.

„Redaktor na Śląsku pojmował wówczas swe zadanie tak, że nie ograniczał się do pisywania artykułów i wiadomości, ale zarazem był przywódcą ludu, badał jego życie, budził w nim uczucie narodowe, podniecał je i nim kierował. Stwarzał wszelkie organizacje oświatowe i społeczne, prowadził i stale opiekował się nimi. Redaktor był oddany duszą i ciałem sprawie publicznej, był jej wodzem, ale i jej sługą. Odnosił się do niej z poczuciem wielkiej odpowiedzialności w całym słowa tego znaczeniu, żył nią i przez nią! Takim redaktorem była Janina Omańkowska” – wspomina Ekertowa.

Janina nawiązuje kontakty w Katowicach i tam w 1903 r. zakłada czytelnię dla kobiet. Mieści się w jednej z kamienic przy dzisiejszej ul. Teatralnej. Kobiety nie mogą się angażować w działalność polityczną, nie mają zresztą praw wyborczych. Mogą się zrzeszać na kursach gotowania czy lekcjach śpiewu, ale nie po to, by politykować. A Omańkowska chce więcej. Czytelnia nie służy tylko gromadzeniu książek. Organizowane w niej są spotkania, odczyty. Każda z kobiet wie, że może tam pójść i podyskutować o wszystkim.

Czytelni zaczyna przybywać w regionie. W Szopienicach, Raciborzu, Pszczynie, Bobrku czy w Nowym Bieruniu. Ktoś musi po tych miastach jeździć, zwoływać zebrania, agitować. Zapewne jeździ nie raz i nie dwa sama Janina.

– Trzeba wysyłać polskie dzieci na polską naukę religii. Rodzice powinni w domu dawać dzieciom przykład. Czytać i pisać po polsku. Dobrze też przy nadawaniu imienia nowemu dziecku myśleć o typowo polskich imionach – Janina przemawia w 1904 r. na pierwszym bytomskim wiecu dla kobiet. Zainteresowanie olbrzymie. Wielka sala miejscowego hotelu Sanssouci po brzegi wypełniona.

Janina zaczyna zaglądać do „Ula”. To kamienica w Bytomiu kupiona przez Michała Wolskiego. Swą nazwę zawdzięcza temu, że wiecznie coś w niej się dzieje. Jest gwarno i rojno, jak to w ulu. Spotkania, odczyty, szkolenia, zabawy czy śpiewy. Przychodzą tam przedstawiciele wszystkich polskich organizacji. Z kobietami włącznie. Bo Omańkowska zakłada Związek Górnośląskich Towarzystw Kobiecych, przemianowany później na Związek Towarzystw Polek na Górnym Śląsku.

Z wiecu do sejmu

Wybucha I wojna światowa i wszystkie organizacje zostają zdelegalizowane. Janina z koleżankami znajdują sposób, żeby zakaz ominąć i dalej spotykają się w „Ulu”. Należą do komitetu niesienia pomocy ofiarom wojny. Zakładają szwalnię, szyją koszule, ciepłe ubrania. I oczywiście dyskutują. Czy w dyskusje wkradają się plotki? Nawet jeśli, to nie o Janinie. Ta prowadzi się bez zarzutu, nie daje pogłoskom żadnych powodów.

W 1918 r. Omańkowska zakłada w Bytomiu szkołę polską. Zgłasza się 400 dzieci. Janina jeszcze bardziej angażuje się w ruch kobiecy. Co niedzielę przemawiała na spotkaniu z kobietami. Mówi prostym językiem, opisuje kraj i polskie obyczaje. W 1919 r. w czasie pierwszego powstania udostępnia swoje własne mieszkanie na biuro Czerwonego Krzyża. W czasie plebiscytu haruje jak szalona. Jeździ po miastach i mieścinkach, przemawia na wiecach. A jednocześnie wciąż musi się utrzymać, pracować. Druk gazet nie może czekać i Janina musi pisać artykuły w drodze z jednego spotkania na drugie.

Wielkim sukcesem Omańkowskiej okazuje się trzydniowy Zjazd Towarzystw Polek w Gliwicach. Stawia się blisko 1500 kobiet. Są nie tylko ze Śląska, ale też m.in. z Warszawy, Wilna, Krakowa i Lwowa.

Janina od uczestniczek dostaje odznakę,,Za służbę narodową” ufundowaną przez gen. Józefa Hallera. Inna z działaczek, Maria Kleniewska z Lubelskiego, wzruszona zdejmuje własną odznakę i w podarunku oddaje ją Janinie.

Po podziale Śląska Janina w pośpiechu wyjeżdża z niemieckiego Bytomia. Kilku zbirów napadło na jej mieszkanie. Dostała dwadzieścia cztery godziny na spakowanie się i zabranie rzeczy. Udaje jej się znaleźć małe mieszkanko w Królewskiej Hucie. I zapisuje się do Chrześcijańskiej Demokracji. Postanawia startować w pierwszych wyborach do Sejmu Śląskiego. Tak Janina Omańkowska zostaje posłem. I w dodatku jest pierwszą kobietą na świecie, która otwiera obrady Sejmu i im przewodniczy.

Janina nie przestała być kobietą, w dodatnim tego słowa znaczeniu

Posłanka Omańkowska ma już 63 lata. Zaczyna jej szwankować zdrowie. Z czasem zostaje przykuta do łóżka. Jest zrozpaczona. Bo schorowana nie daje rady pisać i pracować. Umiera 24 sierpnia 1927 r. w swoim mieszkanku w Królewskiej Hucie, czyli dzisiejszym Chorzowie.

„Nadmienić jeszcze wypada, że pomimo swych wybitnych zdolności, które ją wysuwały do publicznego występowania poza ramy zwykłe, nie przestała być kobietą, i to w całym słowa tego dodatnim znaczeniu. Była i pozostała wierną i wierzącą chrześcijanką, przestrzegała ściśle przykazań kościelnych i tym zdobywała sobie szacunek wszystkich tych, którzy ją znali, a zwłaszcza ludu śląskiego. Nie lekceważyła Janina Omańkowska też owej żmudnej pracy kobiecej, tak przez wielu niedocenianej, która w życiu rodzinnym i społecznym tak wielkie ma znaczenie. Znała się doskonale na gospodarstwie wiejskim i miejskim, stąd też niejednej rady z własnego doświadczenia udzielać mogła kobietom na zebraniach i w gazecie” – dziesięć lat po śmierci Omańkowskiej pisze Stefania Ekertowa.

Najbardziej znana fotografia pokazuje Janinę Omańkowską jako straszą panią z binoklem na nosie. W ciemnej sukni, która zasłania szyję. Po latach stała się bohaterką tak prawicy, jak i feministek. – A ona po prostu była wierna swoim ideałom. Cały czas konsekwentnie. W Sejmie Śląskim była za utrzymaniem celibatu dla nauczycielek. Dlatego, że uważała, że mężatka prowadząca dom nie będzie w stanie całkowicie poświęcić się swojej pracy. A ona wymagała całkowitego zaangażowania, bo sama tak żyła. Czy raczej miała odwagę tak żyć. W tamtych czasach nie tylko zdecydowała się żyć samotnie, ale jeszcze w dodatku potrafiła być „bezczelna”. Inteligenta i charyzmatyczna, wśród kobiet cieszyła się zaufaniem. Jak na kobietę musiała być szalenie twarda. Inaczej z tym wszystkim by sobie nie poradziła – mówi Lipońska-Sajdak.

Na konkurs „Nieznani bohaterowie naszej niepodległości” napłynęło ponad 600 opowieści. Trzy najlepsze teksty zostaną opublikowane 5 listopada w „Ale Historia”. Wybrane można przeczytać na wyborcza.pl/akademiaopowiesci