Mojego dziadka Wacława Skarbimira Laskowskiego nie poznałam. Nie doczekał końca II wojny światowej, ja zaś, najstarsza jego wnuczka, przyszłam na świat dwa lata później.

Kiedy patrzę na jego fotografię, widzę przystojnego, eleganckiego czterdziestoparolatka o ujmującym uśmiechu, łagodnym spojrzeniu i wysokim już czole. Co myślał, kiedy wiosną 1940 r. w przepełnionym wagonie był wywożony na Wschód w nieznanym kierunku? Czy przed oczami przesuwało mu się całe pracowite życie, jak film – klatka po klatce, rok po roku?

***

Urodził się 22 lutego 1892 r. w Warszawie w rodzinie kupca, który zajął się handlem po utracie majątku w powstaniu styczniowym. W 1912 r. ukończył Warszawskie Kursy Pedagogiczne (późniejsze Seminarium Nauczycielskie) i rozpoczął pracę w szkołach i Domu Wychowawczym przy ul. Nowogrodzkiej 75. Już wówczas doceniono jego zdolności pedagogiczne i organizacyjne. Od zawsze interesował się geografią i przyrodą. Z opowieści rodzinnych wiem, że gdziekolwiek mieszkał, organizował dla siebie i szóstki swoich dzieci wypady krajoznawcze.

W 1912 r. został członkiem Polskiego Towarzystwa Turystycznego i tam poznał przyszłą żonę Serafinę Sawicką. Po wybuchu I wojny światowej wyjechał z rodziną z Warszawy, by w Wołkowysku w obwodzie brzeskim podjąć pracę w gimnazjum żeńskim. Uczył tam w języku polskim biologii oraz literatury polskiej.

W 1917 r. wrócił do Warszawy do pracy w Seminarium Nauczycielskim przy ul. Złotej 30. Studiował w Wolnej Wszechnicy Polskiej, prowadził też trzymiesięczny kurs metodyczny dla kandydatów na nauczycieli. Na początku 1918 r. zamieszkał z rodziną w Grójcu koło Warszawy, gdzie podjął pracę w męskiej czteroklasowej szkole powiatowej. Uczył geografii, przyrody i fizyki. Założył też drużynę harcerską i organizował wycieczki. Przed zakończeniem wojny prowadził dla nauczycieli szkół okręgu grójeckiego kursy wakacyjne. Był także współorganizatorem kompletów gimnazjalnych dla dziewcząt, z których powstała Żeńska Czteroklasowa Szkoła Powiatowa.

Jako członek grójeckiego oddziału PTTK opracował i wydał broszurę „Grójec. W 500-letnią rocznicę wyniesienia do godności miasta”, pierwszą publikację dotyczącą historii miasta, mającą służyć rozbudzeniu pasji krajoznawczych. 11 listopada 1918 r. brał udział w rozbrajaniu Niemców w Grójcu, co poparte zostało stosownym zaświadczeniem burmistrza. W 1920 r. krótko kierował grójeckim Kołem Polskiej Macierzy Szkolnej, w którym prowadzono działalność oświatową, czytelnictwo oraz kursy dla analfabetów. W 1920 r. dziadek rozpoczął pracę w Państwowym Seminarium Nauczycielskim Męskim w Siennicy koło Mińska Mazowieckiego. Własnym sumptem opublikował artykuł „O pamiątkach naszego powiatu oraz Siennica na Mazowszu”. W opinii, którą otrzymał na zakończenie pracy, podkreślono jego wielkie zamiłowanie do zawodu nauczycielskiego, a także to, że „wybitne zdolności bardzo korzystnie zaznaczyły się w rozwoju umysłowym i pogłębieniu wiadomości uczniów”.

***

W 1922 r. Ministerstwo Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego mianowało go inspektorem szkolnym w Ostrowi Mazowieckiej, a następnie w Wysokiem Mazowieckiem. W tym czasie został delegowany do Włoch, by we Florencji zapoznać się z Wystawą Pomocy Naukowych i przy okazji poznać system szkolnictwa publicznego. Z tej podróży dziadek wrócił z reprodukcją „Madonny” Rafaela. Oprawiona wisiała najpierw w domu babci, potem mojej mamy i przypominała tamte czasy. 23 listopada 1925 r. przed komisją kuratorium zdał egzamin na stanowisko I kategorii służby w dziale administracji szkolnej. W tym samym roku minister mianował go inspektorem szkolnym w Sandomierzu. Tam intensywnie pracował nad rozwojem oświaty i szkolnictwa, inicjował budowę szkół. (...) Z jego inicjatywy w 1926 r. przy ZNP założono Muzeum Podręczników Szkolnych.

W 1934 r. został podinspektorem oświaty w Nowogródku na Wileńszczyźnie, a rok później inspektorem w Wilejce. Dużo energii poświęcił zakładaniu szkół, likwidacji analfabetyzmu w szeregach wojskowych oraz współpracy ze Związkiem Strzeleckim „Strzelec” i Korpusem Ochrony Pogranicza. W 1936 r. został mianowany zastępcą prezesa Państwowej Komisji Egzaminacyjnej dla Nauczycieli Szkół Powszechnych Obwodu Wileńskiego i Mołodeckiego.

Po wybuchu II wojny światowej 17 września 1939 r. Sowieci wkroczyli na teren Polski. Miesiąc później, 19 października, NKWD aresztowało dziadka i osadziło w więzieniu w Wilejce, gdzie był torturowany. Przebywał tam do 4 maja 1940 r., a następnie został przeniesiony do Mińska Białoruskiego. Kiedy żona Serafina pojechała tam z paczką żywnościową i zmianą bielizny, nie zastała już męża.

Co się z nim stało, nie było wiadomo aż do 1992 r. Wówczas to opublikowane zostały za sprawą prezydenta Borysa Jelcyna informacje o losach deportowanych Polaków. Wacław Skarbimir Laskowski został wywieziony do łagru Mariańskiego koło Nowosybirska i tam zakończył życie.

***

Zasługi dziadka dla społeczności regionu grójeckiego zostały docenione przez tamtejsze władze. Uchwałą Rady Miasta Grójca z 20 kwietnia 2009 r. nadano Miejsko-Gminnej Bibliotece Publicznej imię Wacława Skarbimira Laskowskiego.

Kiedy piszę te słowa, nie ma już wśród nas żadnego z jego dzieci. Jednak zawsze wspominały ojca jako ciepłego człowieka, który wychowywał ich na prawych obywateli, uczył kultury bycia, miłości do kraju i przyrody. Organizował wycieczki piesze i bryczką po okolicach miejscowości, w których mieszkali. Sam też chciał poznawać te tereny, penetrując lokalne cmentarze, archiwa parafialne, zabytki. Wśród zachowanych pamiątek znajdują się listy zbiorowe nauczycieli, uczestników kursów metodyczno-pedagogicznych, w których kursanci podkreślają wiedzę metodyczną, pracowitość i prawość ich mentora. (...)

Myślę, że Wacław Laskowski nie był tuzinkową postacią, a jego zasługi dla odbudowy porozbiorowej niepodległej Polski były istotne. Kierował się bowiem maksymą: „Takie Rzeczypospolite będą, jakie ich młodzieży chowanie”. Dlatego zasługuje na pamięć.