Najważniejsza zmiana to nowy sposób rozliczania podatku VAT dla firm - split payment. Tłumacząc najprościej – zapłata firmie faktury VAT za towary i usługi może być podzielona na VAT oraz należność główną i wpłacona na dwa konta.

Mechanizm jest prosty i przynosi ogromne korzyści budżetowi.– Pozwala z jednej strony na zabezpieczenie budżetu państwa przed ryzykiem nieodprowadzenia VAT przez dostawcę, z drugiej zaś strony uwalnia kontrahentów od ryzyka uwikłania w schematy zmierzające do wyłudzenia tego podatku – zachwala resort.

To co jest dobre dla budżetu bywa jednak wyjątkowo gorzkie dla przedsiębiorców. Zwłaszcza takich, którzy miewają problemy z płynnością finansową.


Oto przykład:

Mam fakturę za beton: 1 mln + 230 tys. zł (VAT). Czyli 1,23 mln zł – tyle płacę dostawcy. Za beton – ponieważ sprzedaję go deweloperowi – wystawiam fakturę: 1 mln zł (nie ma VAT między deweloperem a mną – obowiązuje tu odwrotne obciążenie, żeby nie było oszustwa). Czyli ja zapłaciłam 1,23 mln zł – otrzymałam za sprzedaż tego towaru 1 mln – i występuję do urzędu skarbowego  o zwrot nadwyżki VAT, właśnie te 230 tys. zł. Czekam na to 60 dni! Od dnia złożenia. Czyli finansuję skarb państwa 60 dni – narzeka właścicielka firmy.

Do tej pory podzielona płatność była dobrowolna. Od września, w niektórych branżach ma być obligatoryjna.


To jeden z priorytetów rządu Mateusza Morawieckiego.

Resort finansów przewiduje przy tym, że od przyszłego roku zmiana przepisów pozwoli zmniejszyć lukę w VAT o 0,5 pkt proc., czyli zwiększy dochody budżetu o niemal miliard zł rocznie.

O zaostrzonych kontrolach Urzędu Skarbowego w firmach, czytaj we wtorek, 17 września w Wyborczej.