Ksiądz molestuje dzieci w najbliższym kręgu parafian, ministrantów, w szkole, oazie. Przerażone dzieciaki ulegają, bo – jak mówi bohaterka jednego z reportaży – „przecież to ksiądz, nie może zrobić nic złego”. I wpadają w pajęczą sieć, z której same się nie wydostaną. Księża zmuszają je do przysięgi milczenia, grożą piekłem, wstydem, albo – jak proboszcz z Tylawy – zakazują podejścia do komunii świętej. I molestują na wszystkie seksualne sposoby, albo robią kompromitujące zdjęcia.

Nasi bohaterowie milczeli też ze wstydu, by nie dźwigać społecznego upokorzenia.

Wielu nie chce też walczyć z Kościołem, bo „kto podnosi rękę na Kościół, ten walczy z Kościołem” – słyszeli wierni z ambon, gdy ujawniali pedofilię. Teraz słyszą, że to oficjalna doktryna państwowa.

W Pensylwanii, gdy na jaw wyszła afera z molestowaniem przez kilkuset księży, śledztwo wykazało, że Kościół miał specjalną procedurę ukrywania, którą nazywano „secret circle” – tajemny krąg. W Polsce, jak przekonacie się po lekturze ostatniej strony tego dodatku, było podobnie. Księża mogli molestować, bo byli wspierani przez swoich przełożonych, ci przez biskupów, arcybiskupów, a wśród nich też nie brakuje molestantów.

Gdy Paweł Kania, ksiądz, który krzywdził ministrantów wpadł na jednej parafii, był przerzucany do kolejnej. Sześć razy! Wszędzie swobodnie grasował, a gdy zabrakło parafii, umieszczono go w klasztorze, skąd uciekał, by polować na dzieci na ulicy. Przez lata, przy wiedzy czterech biskupów.

Nigdzie na świecie, jak przeczytacie w tekście Tomasza Bieleckiego, Kościół sam nie zaradził pedofilii we własnych szeregach. Dzięki mechanizmom krycia i wzajemnego wsparcia, przekupywania ofiar, kłamania i zacierania śladów, trwał z pedofilią, niczym z przywilejem dla wybranych smakoszy. Dopiero dziennikarze, nacisk społeczny, cywilne lub śledcze komisje rozwiązywały ten problem za niego. W Niemczech, Australii, czy Irlandii, gdzie przez wieloletnie ukrywanie pedofilii Kościół doprowadził się do upadku.

Przedstawiamy Wam ledwie wycinek codziennych, wieloletnich działań naszych dziennikarzy i reporterów. Przez lata, każdym tekstem wyjmowaliśmy z muru milczenia, ignorancji i ludzkiej podłości cegłę, która osłabiała ten monolit. Abp Sławoj Leszek Głodź, Marek Jędraszewski i inni hierarchowie zarzucają nam, dziennikarzom wszystkich mediów, że pedofilią uderzamy w Kościół.

Ależ to oczywiste. Dopóki Kościół będzie krzywdził dzieci, będziemy te cegły wyjmować.

Jak to się skończy? To już zależy od Was.

"Czarna księga pedofilii w polskim Kościele"- dodatek specjalny we wtorek 28 maja z "Gazetą Wyborczą". Cena "Wyborczej" z dodatkiem wynosi 6,99 zł z VAT