Filip Springer - dziennikarz, fotograf i autor nagradzanych książek reporterskich - spotyka się m. in. z architektami, aktywistami miejskimi, inwestorami i intelektualistami w takich miejscach jak dworzec Łódź Fabryczna, Filharmonia im. Karłowicza w Szczecinie, Centrum Nauki i Sztuki „Stara Kopalnia” w Wałbrzychu czy Europejskie Centrum Solidarności w Gdańsku.

Tematem przewodnim rozmów będzie krajobraz polskich miast, zmieniający się dzięki dofinansowaniu ze środków Unii Europejskiej. Cykl realizowany jest w ramach think thanku „Gazety Wyborczej” – „Przyszłość jest teraz”.

Spacerując po konkretnych miejscach ze swoimi rozmówcami, Springer będzie się starał zachęcić ich do rozmowy o tym, co te miejsca mówią o Polakach, jaka wizja wspólnoty i przyszłości z nich wynika i czy ma ona szansę się urzeczywistnić.

W sobotę 26 stycznia, w "Magazynie Świątecznym" przeczytasz rozmowę Filipa Springera z Piotrem Kowalskim, aktywistą miejskim, której tematem będzie dworzec Łódź Fabryczna.

Proszę otworzyć oczy. Co pan widzi?
Prawie walnąłem czołem w jakąś blachę.
- To wyrzutnia powietrza. Jedna z trzech stojących przy przystanku tramwajowym, na którym wysiadają podróżni zmierzający na dworzec. Widzi pan tamte dwie? Zaprojektowano dla nich specjalne nisze, tak żeby nie stały na środku ścieżki dojścia z przystanku do dworca. Ale przy projektowaniu tej trzeciej coś się komuś przesunęło. Nisza dla niej przeznaczona jest pusta, za to sama wyrzutnia stoi idealnie na środku chodnika. Jakby tego było mało, jej krawędzie są z bardzo ostrej blachy. Proszę sobie wyobrazić, że jest pan osobą niewidomą i wali pan w to głową. Boli?
Boli.
- No, to proszę zamknąć jeszcze na chwilę te oczy, zejdziemy i wejdziemy po schodach. Tylko proszę się mnie nie trzymać. Idzie pan.
Prawie się przewróciłem!
- Tu jest kilka ciągów tych schodów, każdy zaprojektowany troszeczkę inaczej. Jeśli jest pan niewidomy albo słabowidzący, nie wie pan, czego się spodziewać. Dla takiej osoby przestrzeń powinna być przewidywalna najbardziej jak to tylko możliwe. A tu na każdym kroku niespodzianka.
Jeśli byłbym na wózku, tych schodów bym nie pokonał.
- Radziłbym panu wtedy skorzystać z windy. Oczywiście od strony miasta jest pochyły plac prowadzący prosto do drzwi dworca, ale nie polecam jazdy po nim nikomu.
Dlaczego?
- Bo pochyłość jest tam zbyt duża i zbyt długa. Rozpędziłby się pan nadmiernie i mógłby pan sobie zrobić krzywdę.
Wielu łodzian jest dumnych z tego dworca, a pan mi właśnie mówi, że osoby z niepełnosprawnościami mogą tu na wejściu odnieść poważne obrażenia.
- Ekstremalni użytkownicy.
Na jedno wychodzi.
- No właśnie nie na jedno. Tak o projektowaniu myślał Mace i tak myśli dziś świat. W tę wyrzutnię powietrza może walnąć czołem zarówno niewidomy, jak i roztargnione dziecko albo ktoś zapatrzony w ekran swojego telefonu. Na tej pochyłości będzie miała problem zarówno osoba na wózku, jak i osoba z wózkiem. Projektowanie Mace’a właśnie dlatego nazywa się uniwersalnym, że służy wszystkim. Windy są lepszym rozwiązaniem niż platformy przyschodowe, bo z windy skorzysta każdy, a z takiej platformy tylko ktoś na wózku.
Ostatnio rozmawiałem z facetem, który budował sobie fabrykę. Powiedział mi, że kazał tam zaprojektować szerokie korytarze, ale nie dlatego, że część pracowników porusza się na wózkach, ale dlatego, że komunikacja w tych korytarzach przebiega sprawniej. Zakład pracuje bardziej wydajnie. W projektowaniu uniwersalnym chodzi o wygodną przestrzeń. Niepełnosprawność jest tu tylko jednym z elementów (...)

Całą rozmowę Filipa Springera przeczytasz w sobotę 26 stycznia w "Magazynie Świątecznym", razem z "Gazetą Wyborczą" oraz na Wyborcza.pl