Trując Sergieja Skripala w Salisbury nowiczokiem, zabójczą substancją paraliżująco-drgawkową „made in USSR” służby specjalne Rosji przypomniały Europejczykom o swoim istnieniu. Pokazały – i może też o to w całym skandalu ze Srkipalem chodziło - że europejskie miasta to teren, na którym jej agenci mogą bez przeszkód operować, a gdy trzeba, popełniać i zbrodnie.


Na mapie Europy są jednak miejsca, gdzie agenci rosyjskich służb czują się aż nadto swobodnie. Jak za starych dobrych czasów zimnej wojny w XX w. I właśnie na ich przykładzie pokażemy metody pracy rosyjskiego wywiadu i obiekty jego zainteresowania. W cyklu opiszemy:

  • poniedziałek 4 czerwca: Londyn – rosyjski wywiad zapuścił głęboko macki w brytyjskiej stolicy, wykorzystując rosyjską emigrację. Oligarchowie, którzy uciekli tu przed Putinem, myśląc, że będą w Londongradzie bezpieczni, ginęli jeden po drugim w niewyjaśnionych okolicznościach.

  • wtorek 5 czerwca: Praga – tu w rosyjskiej ambasadzie pracuje 120 dyplomatów, większość to agenci wywiadu pracujący pod przykrywką. Pracę ułatwia im to, że czeski prezydent Milos Zeman jest otwarcie prorosyjski, tak jak część czeskiej elity.

  • środa 6 czerwca: Wiedeń – stolica neutralnej Austrii od dekad ma reputację bezpiecznej przystani dla agentów. Tu prowadzi się szpiegowskie negocjacje i wymienia pojmanych szpiegów. Ostatni raz w 2010 r., gdy na wiedeńskim lotnisku wymieniono Skripala na pojmaną przez FBI rosyjską agentkę Annę Chapman

  • czwartek 7 czerwca: Bruksela – siedziba NATO i Unii Europejskiej przyciąga rosyjską agenturę jak lep muchy.

W piątek, 8 czerwca na zakończenie cyklu rozmowa z rosyjskim ekspertem o stanie rosyjskich służb specjalnych.

Autorami tekstów są Maciej Czarnecki, Michał Kokot, Wacław Radziwinowicz, Tomasz Bielecki i Bartosz Wieliński.

Cykl redakcyjny "Miasta szpiegów" od 4 do 8 czerwca w "Wyborczej".