Jeśli scenariusz jest podstawą dobrego serialu, to finał "Gry o tron" okazał się kolosem na glinianych nogach. Nie zmienia to faktu, że przyćmił konkurencję, bo z 32 nominacjami do nagród Amerykańskiej Akademii Telewizyjnej pobił absolutny rekord w historii tych nagród.

Przed rokiem serwis streamingowy Netflix po raz pierwszy wyprzedził pod względem nominacji telewizję kablową HBO. W tym roku wiatr znów zadął w żagle HBO, ale więcej w tym politycznej kalkulacji niż odzwierciedlenia rzekomej wyższości kablowego potentata nad streamingowym hegemonem.

Pozostało 91% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej