Serial Brookera to jedna z najlepszych rzeczy dostępnych w Netfliksie. Krótkie, kilkuodcinkowe serie złożone z odrębnych opowieści o skutkach złego używania nowych technologii zawsze niosły ze sobą ładunek filozoficzny i uwagi na temat kondycji współczesnego człowieka. I chociaż sezon trzeci przyniósł nam fenomenalny, obsypany nagrodami odcinek "San Junipero", to czwarty wydał mi się już trochę nużący. Miałam wrażenie, że Brookerowi zabrakło pomysłów i wraca do swoich sprawdzonych obsesji, takich jak przenoszenie jaźni do świata cyfrowego czy nadmierna inwigilacja za pośrednictwem mediów społecznościowych lub specjalnych programów. Czyżby formuła serialu już się wyczerpała?

"Black Mirror: Bandersnatch": ty decydujesz, co będzie dalej

Wcale nie! Zdaje się krzyczeć obdarzony nieco wisielczym poczuciem humoru scenarzysta z Wysp. Zupełnie niespodziewanie, tuż po świętach, wyciągnął dla nas królika z kapelusza w postaci nie piątej serii, ale pełnometrażowego filmu z Fionnem Whiteheadem ("Dunkierka" Nolana) w roli głównej. Jakby tego było mało, "Black Mirror: Bandersnatch" ma eksperymentalną formę bazującą na popularnych w latach 80. i 90. książkach, w których czytelnik mógł sam wybierać zakończenie opowieści.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej