To mógł być dobry serial. Solidny budżet, cztery dobre reżyserki (Holland, Adamik, Chajdas, Smoczyńska) za kamerą, znany operator Tomasz Naumiuk, imponujący zespół aktorski, muzyka Antoniego Komasy-Łazarkiewicza oraz intrygujący pomysł na scenariusz. Political fiction połączone z estetyką science fiction i dystopijną wizją alternatywnej historii Polski.

Czegoś takiego jeszcze u nas nie było. Ciekawa wydawała się perspektywa Amerykanina, czyli twórcy „1983” Joshui Longa, który napisał serial pod wpływem obserwacji naszego kraju z kulturowego dystansu. Pracował co prawda wcześniej w branży filmowej jako producent i scenarzysta, ale nie stworzył żadnej autorskiej produkcji. Nie było więc zupełnie wiadomo, czego się po nim spodziewać.

A przeciwnicy PiS po cichu zacierali ręce w oczekiwaniu na metaforyczne aluzje krytykujące władzę. W końcu serial firmowała Agnieszka Holland.

Pozostało 83% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej