"Heath Ledger – to ja"

film dokumentalny, Kanada 2017,
reż. Adrian Buitenhuis, Derik Murray
13.01, sobota, 22:00, Planete+

Ranek, 22 stycznia 2008 roku. Agent Heatha Ledgera Steve Alexander jest bardzo niespokojny. Gwiazdor nie oddzwania od wielu godzin, nie reaguje na SMS-y. – Normalnie odpowiedziałby mi szybko, praktycznie w każdej sytuacji. Chyba że byłby... – Alexander przerywa. Nie przechodzi mu przez gardło słowo „martwy”.

O godzinie 14:45 gosposia Ledgera i jego masażystka znajdują ciało 28-letniego aktora w jego mieszkaniu w nowojorskim SoHo. Przyczyna zgonu: zatrucie organizmu toksyczną mieszanką leków nasennych wydawanych na receptę. Tragiczny wypadek, nie samobójstwo.

Przedwczesna śmierć Ledgera wstrząsa światem. Histeria wybucha jednak pół roku później, po premierze „Mrocznego rycerza” Christophera Nolana, w którym Australijczyk zagrał Jokera. Recenzenci i widzowie padają na kolana, zachwyceni wyrazistą, oryginalną kreacją Heatha. Jego morderczy „clown” jest zupełnie inny niż elegancka i wyrachowana wersja Jacka Nicholsona z filmu Burtona. To oblizujący wargi neurotyk z niedbałym makijażem nałożonym na blizny i rozwianym włosem. Bawi się w gangstera, by stanowić przeciwwagę dla chcącego zaprowadzić porządek w Gotham City Batmana. Pragnie jednego: chaosu.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej