– Znowu nie mam na bilet do domu. Znowu będę prosić tych szczęśliwców, którzy dostali przelew, by mi pożyczyli sto złotych – mówi Anna, trzydziestoletnia pracownica TV Republika z kilkuletnim stażem. Kiedyś miała takie poglądy jak jej stacja: narodowe, konserwatywne, katolickie. Wierzyła w dobrą zmianę, a „Gazetę Wyborczą” traktowała jako wroga Polski. Ale czasy się zmieniły.

Rozmawiamy w jej małym samochodzie na parkingu w Galerii Mokotów. Anna przyjechała na spotkanie z Julią, starszą o dobrych kilka lat koleżanką z pracy (imiona i szczegóły spotkania na prośbę rozmówczyń zmieniliśmy).

Pozostało 93% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej