Kiedy Natalija zagroziła, że nie pójdzie do pracy, jeśli nie dostanie zaległej wypłaty, przyjechali ludzie z agencji pracy, zamknęli ją na siłę w kuchni, wykręcili ręce, zaczęli trzepać rzeczy w poszukiwaniu karty pobytu, którą chcieli zabrać.

Ukrainkę uratował jej kolega. Ludzie z agencji dokumentów nie znaleźli, ale Natalija Murzak, a z nią ponad setka rodaków, wypłaty od agencji nie dostała.

– Pracowałam tak dużo i ciężko. Były dni, kiedy wychodziło po 18 godzin na dobę. Spałam po dwie. Na Ukrainie zostały moja córka i mama. Potrzebne nam pieniądze. Jak można człowiekowi nie zapłacić za jego pracę?

Agencja jest jej winna ponad 6 tys. zł.

Gór-Pol z Nowego Sącza

Konsulat Honorowy Ukrainy w Poznaniu ma listę z 49 nazwiskami Ukraińców, którzy nie dostali pieniędzy za pracę w Polsce. Na liście kwoty od 500 zł do ponad 7000 zł. Prawnik z Mazowieckiego na swojej liście ma ponad 60 osób, a wciąż zgłaszają się nowe. Kwoty podobne. Najwyższa to 7250 zł. Konsulat Honorowy Ukrainy w Szczecinie zajmował się kilkunastoma przypadkami.

Pozostało 86% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej