To będzie pierwszy taki proces w Polsce. Magdalena Zarzycka-Redwan będzie domagała się przed lubelskim sądem zadośćuczynienia za krzywdy, których doznała w związku z pobytem w więzieniu, a później w sierocińcach.

– Urodziłam się 29 maja 1949 roku w więzieniu na Zamku Lubelskim. Moi rodzice trafili tam za współpracę z żołnierzami organizacji Wolność i Niezawisłość w okręgu lubelskim – Hieronimem Dekutowskim „Zaporą”, Zdzisławem Brońskim „Uskokiem” i Edwardem Taraszkiewiczem „Żelaznym”. Tego, co tam przeżyli, nie da się opowiedzieć słowami. Byli potwornie bici, poniżani, katowani. Mama zaraz po porodzie zmarła. Ojciec przesiedział w więzieniu jeszcze siedem kolejnych lat – wspomina Magdalena Zarzycka-Redwan.

Otoczeni w Łuszczowie

Jest rok 1946. Zarzyccy mieszkają w Kolonii Łuszczów, niewielkiej miejscowości położonej około 13 kilometrów od Lublina. Tu zaczynają współpracę z WiN. Ich gospodarstwo służy za miejsce spotkań „wyklętych” działających na terenie Lubelszczyzny. Przyjeżdżają tu na spotkania i ustalają plany najbliższych działań.

Pozostało 82% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej