Jest sobota, 6 sierpnia 2016 roku. Parę minut po godz. 17 Emilian P., 31-letni wówczas pracownik firmy budowlanej, jedzie swoim kilkunastoletnim bmw ul. Krańcową w Lublinie. Szeroka, dwujezdniowa droga oddziela osiedle bloków od domów jednorodzinnych. Dwa pasy w każdym kierunku zachęcają kierowców do szybkiej jazdy. Ludzie mieszkający wzdłuż trasy często boją się przechodzić przez przejście bez sygnalizacji. Dlatego policja patroluje ulicę.

Emilian P. najprawdopodobniej jedzie szybciej niż dozwolone w tym miejscu 50 km/godz.

Pozostało 91% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej