– Patrz, coś ci pokażę – 12-letni Staś, syn znajomych, wyciąga smartfon. Odpala aplikację, która pozwala na obserwowanie aktywności znajomych w sieci. – Kolega w tym miesiącu gra w gry już 60 godzin, a miesiąc jeszcze się nie skończył. A przecież to nie jest jedyny czas, który spędza w sieci.

CZYTAJ TAKŻE: Uzależnienie od smartfonów zakłóca pracę mózgu młodych ludzi

Staś chodzi do szkoły społecznej. Kilkanaścioro uczniów w klasie, wszyscy z tzw. dobrych domów. Z kolegą Kacprem znają się od pierwszej klasy. – Zawsze był trochę wycofany, ale ostatnio w ogóle przestał się odzywać – mówi. – Nie chce się spotykać z kumplami w realu, przestał się interesować swoim psem. Martwię się o niego. Rodzice nic mu nie mówią, pozwalają grać. Kiedy zwracam mu uwagę, że za dużo siedzi przed kompem, to robi się niemiły. W szkole na razie wszystko w porządku, ale widzę, że chodzi zmęczony.

Pozostało 92% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej