Wiele osób mówi, że pani wyjazd do Brukseli to ucieczka przed problemami. 
Rzeczywiście dzisiaj jest dobry dzień. Cieszymy się z faktu, że tak duża reprezentacja wyjeżdża do Brukseli, by bronić polskich interesów, reprezentować Polki i Polaków. Ja również się bardzo cieszę, dlatego że zostawiam cały system edukacji w bardzo dobrych rękach. To jeden z najbardziej zdecentralizowanych systemów. Nie tylko są wiceministrowie i we wtorek czy w środę będzie nowy minister. Na pewno na początku tygodnia. Są wiceministrowie, są kuratorzy, są samorządy, nauczyciele, dyrektorzy.

Ale, pani minister, są przeludnione szkoły, są problemy w Warszawie, w dużych miastach. Czuje pani odpowiedzialność za to, co się dzieje?

Jeśli chodzi o dwie zmiany, to nie jest efekt reformy edukacji, ale subwencji oświatowej. Dlatego że subwencja oświatowa jest liczona na ucznia, w związku z tym samorządy od zawsze - szczególnie w Warszawie - mają pokusę, aby dzieci nie były w dwóch budynkach, tylko w jednym, bo to jest duża oszczędność. 

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej