Maciej Czajkowski: Zaczniemy może od tego kim jesteś z zawodu?

Luis Manrique: Skończyłem stosunki międzynarodowe na uniwerku w Warszawie, a potem wróciłem do Wenezueli. Przez ostatnie 16 lat pracowałem w ministerstwie edukacji w wydziale stosunków międzynarodowych. W kwietniu zeszłego roku zdecydowałem się wyemigrować do Argentyny, od ośmiu miesięcy mieszkam w Buenos Aires.

Dlaczego podjąłeś decyzję o wyjeździe?

- Ponieważ 5 dol. miesięcznie  nie wystarczało mi na życie. Wielu ludziom będzie trudno zrozumieć, że człowiek jak ja – po studiach, znający parę języków obcych – tyle zarabia. Dlatego jak wiele osób zdecydowałem się wyemigrować z Wenezueli.

Kogo tam zostawiłeś?

- Siostry, brata i oczywiście ich dzieci.

I oni nadal tam są.

- Tak, jeszcze tam mieszkają.

Jak dają radę przetrwać? Jaka jest w tej chwili sytuacja?

- Trudno im tam żyć. Tak jak ja, też zarabiają parę dolarów miesięcznie. Mogą przetrwać dzięki temu, że mieszkające w Stanach siostry przesyłają im dolary i jedzenie.

Pozostało 86% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej