Olga Woźniak: Czy w polskiej szkole jest miejsce na nowoczesną technologię?

Maciej Dębski: Zdecydowanie tak. Zdziwiłbym się, gdyby w polskiej szkole, w świecie cyfrowym nie było miejsca na nowe technologie. Jednak musimy uważać z nowymi technologiami, bo to są fantastyczne narzędzia, programy, aplikacje, które mogą rozwijać dzieci i młodzież, natomiast niekontrolowane używanie nowych technologii będzie przyczyniało się do negatywnych konsekwencji, które czasem zauważamy w domu, w szkole, w przestrzeni publicznej.

Obserwuję dwie postawy nauczycieli wobec różnych cyfrowych sprzętów. Pierwsza to próba zakazu, bo tak jest bezpieczniej, bo łatwiej, niż kontrolować w jakiś odpowiedzialny sposób. Druga… w zasadzie trzy. Druga to raczej strach, bo sam nie umiem, więc nie bardzo wiem, jak uczyć tego dzieciaki. I trzecia, która jest w mniejszości, to próby włączania do różnych zajęć - nawet niekoniecznie na informatyce, ale też na języku polskim, na plastyce - i korzystania z różnych urządzeń i z różnych zasobów, które są w internecie. Która z tych podstaw jest najczęstsza?

Pozostało 93% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej