Dorota Wysocka-Schnepf: Co się stało z naszą Polską, panie profesorze?

Andrzej Rzepliński: Co się dzieje z naszą Polską, bo jeszcze nie wszystko się stało.

Ale stało się już bardzo dużo.

Bardzo dużo i teraz, nawet mając dużo dobrej woli, bardzo niewiele będziemy mogli zrobić. Nie daj Boże będą podobne tragedie jak ta z niedzieli. Czy powinien powstać jakiś narodowy program? Czy to będzie tak, kiedy dochodzi do obalenia systemu autorytarnego czy totalitarnego? Potem prawnicy i politolodzy mówią o „de”. Denazyfikacji, dekomunizacji, już nie chcę powiedzieć o „depisyzacji”. To działa do pewnego stopnia.

Są Komisje Prawdy i Pojednania, one coś tam radzą - i dobrze, ale niczego nie załatwiają. Jeśli się raz zacznie taki proces, to bardzo trudno go zatrzymać. Wyobraźmy sobie, że dzisiaj w Sejmie przewodniczący poszczególnych klubów ogłaszają, że od dzisiaj ich politycy i na poziomie krajowym, i samorządowym nie będą używali „fake’ów”. Jednym z największych problemów, trucizn, bakterii, który zaraża na zawsze organizm, są fake newsy. Wyssane z sufitu, bez żadnego sprawdzenia informacje, które mają nas podnieść, a ich pogłębić. Obserwowaliśmy to w czasie kampanii samorządowej, także w argumentacji przeciwko Adamowiczowi.

Pozostało 88% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej