Panie Jerzy, nie może się Pan wycofać z tego prostego powodu, że jest Pan jedyny. Z tego prostego powodu, że to Pan przez te wszystkie lata uczył nas człowieczeństwa, wychowywał nasze dzieci, porwał tak wielką, wielką ilość ludzi do chęci pomocy innym. Jest to dzieło życia. Jest to coś, czego prawdopodobnie nie mógłby zrobić, nie udałoby się tego zrobić nikomu innemu. Błagam Pana, niech Pan zostanie z Orkiestrą, niech Pan zostanie jako przywódca tego ruchu, bo tylko Pan ma taką siłę i tylko Pan ma taką charyzmę, i tylko Pan ma takie okulary i tylko Pan ma takie „r”. Bardzo, bardzo byłoby szkoda, gdyby Pana nie było. Ja w ogóle sobie nie wyobrażam. Myślę, że to, co Panu się udało, to, co Pan zrobił, to jest jedno z najważniejszych osiągnięć, a może i najważniejsze ze zjawisk, które udało się w latach naszej wolności po dużej przemianie. Bardzo Pana serdecznie całuję, dziękuję za wszystko, co Pan zrobił i co Pan robi. I nie może Pan odejść. Musi Pan stać w pierwszej linii. Musi Pan stać w awangardzie Pana ruchu.  

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej