Z wielkim przejęciem, bólem i zrozumieniem wysłuchałem wczoraj oświadczenia Jurka Owsiaka. I teraz z tego miejsca chcę się zwrócić do Jurka ze słowami solidarności, szacunku i podziwu.

To, co robisz, Jurku, Twoja Świąteczna Orkiestra, jest wydobywaniem z nas wszystkich tego, co w nas najlepsze. Czynisz dobro i z czynienia tego dobra uczyniłeś pasję swojego życia. Rozumiem Twój ból, Twój żal, który się wyczuwało w Twoich słowach, gdy składałeś rezygnację. Ale wydaje mi się, że po chwili czas, Jurku, na namysł potrzebny jest Orkiestrze. Bo potrzebny jesteś tej Polsce, która chce czynić dobro.

Apeluję do Ciebie, abyś rozważył raz jeszcze, czy nie możesz wycofać swojej dymisji. Dlatego że w jakimś sensie ta twoja dymisja, jakkolwiek rozumiem ją – to jest Twoja decyzja i tylko Ty możesz decydować ostatecznie o swoich losach i losach Twoich bliskich – niemniej jednak to, co potrafią robić ci ludzie, którzy organizowali te fale nienawiści w stosunku do Ciebie i do Orkiestry, oni umieją tylko jedno: organizować nagonki, i źle by było, gdyby dostali sygnał, że ich nagonki są skuteczne.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej