Kiedy pani sobie powiedziała: nie dam się ot tak wyrzucić z Sądu Najwyższego, nie wywieszę białej flagi?

- Bardzo długo się zastanawiałam, co zrobić. Czy składać odwołanie, czy go nie składać. Złożyłam na prośbę koleżanek, kolegów z Izby. Tak naprawdę wtedy, kiedy otrzymałam negatywną opinię Krajowej Rady Sądownictwa, uznałam, że trzeba wyjaśnić, dlaczego taka jest.     

Nie da się pani wypchnąć na emeryturę?

- To nie o to chodzi. Nie patrzę na to w takich kategoriach. Każdy pracownik w Polsce ma prawo odwołania się od opinii negatywnej do sądu pracy. Nam się odmawia takiego prawa. Ja za długo pracuję, by się zgodzić na opinię, z której nic nie wynika.      

KRS odrzuciła pani wniosek o zgodę na dalsze orzekanie. Zabolało panią to stwierdzenie, że pani dalsza praca "nie jest zgodna z interesem wymiaru sprawiedliwości"?    

- Prywatnie tak. Zabolało. Ja już bardzo długo orzekam i chciałabym wiedzieć, co się mi zarzuca. Konkretnie. Ja tego nie wiem. 

Władza nie uznaje decyzji o zawieszeniu przepisów, które pozwalają na wycinkę sędziów, w tym pani. Nie zamierza respektować postanowienia Sądu Najwyższego. To przekroczenie rubikonu?  

Pozostało 89% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej