Bartosz T. Wieliński: Wiesz, że Niemcy chciały na nas napaść w 1980 r.?

Alicja Bobrowicz: „Solidarność” im się nie podobała?

- Dla nich była jak choroba zakaźna. Zamierzali zastosować radykalną kurację i wspólnie z towarzyszami czechosłowackimi i radzieckimi zdławić ją ostatecznie.

Było blisko. 18 listopada 1980 r. ogłoszono w NRD najwyższy stopień gotowości bojowej (wcześniej ogłaszano go tylko: w 1961 r., gdy wznoszono mur berliński, i w 1968 r., gdy wojska Układu Warszawskiego wkraczały do Czechosłowacji). Do Polski miała wkroczyć 9. Dywizja Pancerna. Niemcy czekali tylko na zielone światło z Moskwy.

A do lata 1980 było spokojnie.

- Oficjalnie byliśmy bratnimi narodami, granicę na Odrze i Nysie enerdowskie media nazywały granicą przyjaźni. Od grudnia 1972 r. mieszkańcy obydwu krajów mogli przekraczać ją bez paszportów, ruch na przejściach był ogromny. W połowie lat 70. mosty na Odrze przekraczało w obydwu kierunkach do 10 mln ludzi rocznie. Niemcy przyjeżdżali do Warszawy posłuchać jazzu, pooddychać lżejszym powietrzem epoki gierkowskiej.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej