Zatrzymanie. 6 grudnia 2018 

Mąż być może się spodziewał, ale nie wierzył. Ja natomiast byłam totalnie zaskoczona. To było właśnie 6 grudnia rano.

Która godzina? 

Szósta, parę minut po szóstej. Mam bardzo głośny domofon, więc wstaliśmy z łóżka na baczność. Mąż spojrzał przez okno i powiedział: "Przyjechali po mnie". Kiedy powiedział: „Przyjechali po mnie", to ja już wiedziałam, kto przyjechał.

Przyjechało 6-7 mężczyzn z Centralnego Biura Antykorupcyjnego (CBA). Zaprosiłam ich do domu.

Pozostało 88% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej