Dziennikarze i publicyści, analizując sytuację wyborczą, mówią o przepływach elektoratów, o ich mobilizacji, dzielą włos na czworo, lokują sytuację Polski w kontekście krajów byłego bloku wschodniego, europejskim i światowym. Zachowują dystans i obiektywizm. Ich rozważania mają charakter racjonalny, a efekt uspokajający: wcale nie musi być tak źle. Taki ton dominuje w mediach liberalnych. Owszem, słychać tu niezgodę na obecny stan rzeczy, ale ta niezgoda komunikowana jest w sposób wyważony.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej