System komputerowy, który pomaga w organizacji wyborów, nie liczy samych głosów, a tylko pomaga wychwycić błędy. Filarem tego procesu będą ludzie, którzy po zamknięciu lokalu wyjmą karty z urn i wszystkie policzą ręcznie.

To, co dzieje się w komisji wyborczej, to demokracja w pigułce. Głosuje wspólnota sąsiadów. Przychodzą ludzie o różnych poglądach, a zadaniem członków komisji jest trzymać to wszystko w ryzach. Ostatecznie każdy ma jeden głos, który składa w sekrecie.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej