Był zwyczajnym nauczycielem, mieszkał z rodzicami, nie cieszył się szacunkiem uczniów, niesprawiedliwe społeczeństwo go ignorowało. W końcu miał dość. W chwili kiedy, jak sądził, nikt na niego nie patrzył, zaczął się pieklić na temat korupcji otaczającej go ze wszystkich stron. Jeden z jego uczniów nagrał jego narzekania i umieścił w internecie. Nagranie zyskało ogromną popularność, bo podobnie myślało wielu ludzi. I nieoczekiwanie nauczyciel został prezydentem.

To oczywiście scenariusz „Sługi narodu”, satyrycznego serialu telewizyjnego, który zapoczątkował prawdziwą polityczną karierę jego gwiazdy Wołodymyra Zełenskiego.

Pozostało 87% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej