Atak dronów na największą rafinerię Arabii Saudyjskiej przerabiającą kilka procent światowej ropy naftowej i na pola naftowe miał silny wpływ na światową gospodarkę. Ceny ropy i paliw płynnych skoczyły o kilkanaście dolarów za baryłkę. Za kilka dni odczują to także polscy konsumenci.

Do ataków przyznali się partyzanci szyiccy z Jemenu – Houthi – którzy są finansowani i zaopatrywani przez Iran. Amerykańska stacja CNN, opierając się na poufnych informacjach amerykańskiego wywiadu, stwierdziła, że ataki przeprowadzone zostały nie z Jemenu, ale bezpośrednio z Iranu będącego w ostrym sporze z Arabią Saudyjską.

Pozostało 87% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej