Przedstawiony w sobotę „program” PiS to nie jest żaden program, tylko plan. Precyzyjny, krok po kroku nakreślający, jak na zimno, logicznie i skutecznie usunąć te nieliczne przeszkody, które wciąż jeszcze stoją na drodze Jarosława Kaczyńskiego do dyktatury: niezależnych sędziów i prokuratorów, posłów opozycji i krytycznych wobec władzy dziennikarzy. Ten plan jest dobry, bardzo dobry. I jeśli nikt nie przeszkodzi w jego realizacji, a PiS wygra jesienne wybory, to mówię wam i możecie mnie z tej przepowiedni później rozliczać, że Polska, jaką znacie, bezpowrotnie się skończy.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej