Autorka jest socjolożką, politolożką, dyrektorką forumIdei Fundacji Batorego.

Po konwencjach wyborczych wielu obywateli może mieć poczucie głębokiego upokorzenia. Politycy założyli, że aby pozyskać nasze głosy, wystarczy obiecać złote góry i wieczną szczęśliwość. Nie trzeba tłumaczyć, ani w jaki sposób spełnić te obietnice, ani skąd zostaną na to wzięte środki. Nie trzeba mówić o kosztach ani dylematach. Najwyraźniej uznano, że naiwny, zaślepiony żądzą posiadania Polak bezrefleksyjnie łyknie magiczną wizję świata, w której jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki (lub słusznie oddanego głosu) rozwiązane zostaną wszystkie problemy naszego kraju.

Pozostało 85% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej