Kryzys wartości Zachodu ma wiele twarzy. Słabnie wiara w liberalną demokrację, zmniejsza się zaufanie do obowiązujących powszechnie praw człowieka, załamuje się wsparcie dla wszelkich projektów ponadnarodowych. W Londynie zanosi się na kryzys konstytucyjny. W Waszyngtonie rządzi prezydent, który nie liczy się z demokratycznymi normami. W rozmaitych demokracjach, od Budapesztu po Manilę, rządzący kwestionują wolność prasy i niezależność sędziów.

Ten sam kryzys – ta sama utrata przez Zachód pewności siebie, to samo załamanie się wiary w ideały – ma też krwawsze, bardziej gwałtowne oblicze.

Pozostało 85% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej