Janusz A. Majcherek jest profesorem w Instytucie Filozofii i Socjologii krakowskiego Uniwersytetu Pedagogicznego.

Jeśli państwo jest hojne, to wzmaga u obywateli pragnienie, aby było ono własne, tylko swoje i nie obejmowało innych. Im bardziej rozległa opieka socjalna, tym silniejszy opór jej beneficjentów przeciwko dopuszczaniu obcych do korzystania z niej, czyli osiedlania się w jej zasięgu.

Tego rodzaju korelacja była odnotowywana w wielu państwach zachodnioeuropejskich, których mieszkańcy niechętnie przyjmowali napływ imigrantów jako potencjalnych zasiłkobiorców i beneficjentów rozmaitych programów socjalnych opiekuńczego państwa, z których sami korzystali jako jego obywatele (zob. np. „Duńczycy już nie chcą dzielić się swoim szczęściem z innymi” Filipa Springera). Co więcej, podejrzewali obcych przybyszy o kierowanie się właśnie poziomem i rozległością świadczeń socjalnych jako motywacją przenosin i wyboru przez nich miejsca osiedlenia.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej