Ostatnia prosta kampanii. Obficie pienią się brudy. "Dobra zmiana" stylem swojego rządzenia - co ostatnio dobitnie opisują niezależne media - produkuje tych nieczystości całkiem sporo. Jednak rządowa machina propagandowa, która pracuje na wzmożonych obrotach, kontratakuje: przekonuje, że ta brudna piana to tylko efekt skutecznego prania, a prawdziwa zgnilizna dopadła opozycję. A skoro ona zamierza odsunąć "dobrą zmianę" od władzy, to nie ma żartów - trzeba bić na alarm.
To właśnie robi Michał Karnowski w „Sieciach” - trybunie nowogrodzkiej. Ostrzega: „Jeśli ktoś myśli, że to, co dobrego stało się w Polsce przez ostatnie cztery lata jest niemożliwe do cofnięcia, a to, co odebrane złodziejom, nie może do nich wrócić - popełnia gruby błąd. Stawka tej kampanii jest najwyższa z możliwych”. A skoro tak, to trzeba się bronić, „bo decyduje się przyszłość Polski najmocniej od 1989 r., rozstrzygnie się los siedmiu polskich praw i wolności, które jeszcze mamy, które częściowo odzyskaliśmy w ostatnich latach, a które możemy stracić”.
Pierwsza reduta obrony przed „totalną opozycją” to wedle Karnowskiego „prawo do silnego, wspólnego dla wszystkich państwa”. Jest ono zagrożone, bo przeciwnicy polityczni chcą „zlikwidować CBA, IPN, urzędy wojewódzkie, media publiczne”. Do tego dochodzi projekt radykalnej regionalizacji Polski i ograniczenia uprawnień władzy centralnej, czyli „21 tez samorządowych” zaprezentowanych 4 czerwca w Gdańsku. W krzywej optyce publicysty „Sieci” po tych zmianach „Rzeczpospolita Polska stałaby się państwem bezwolnym, a Polacy obudzili się w 17 »małych Sycyliach« zarządzanych przez niemożliwe do ruszenia kliki”. Autorowi marzy się inny model: „reforma samorządowa, która zmniejszy wagę województw”, a w efekcie wzmocni kontrolę centrali nad samorządem. Czyli stawia na jedną klikę na szczeblu centralnym.

Wyczerpałeś już limit bezpłatnych artykułów w tym miesiącu

Bądź na bieżąco - kup cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych
i wszystkich magazynów Wyborczej