Można by nazwać to, co się dzieje w Wielkiej Brytanii, kryzysem konstytucyjnym; wielu tak to określa. Spiker Izby Gmin posłużył się sformułowaniem „konstytucyjny skandal”, niektórzy idą dalej: na brytyjskim Twitterze modne staje się sformułowanie „#stopthecoup” (powstrzymaj zamach stanu). Inna wersja: to, co się dzieje, można by uznać jedynie za odrobinę mało wdzięcznego „krętactwa parlamentarnego”, jak powiedział mi przez telefon jeden z przyjaciół, zwolennik brexitu.

Pozostało 88% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej