Sędzia chciał sypać, ale nagle zamilkł i zniknął z bytomskiej lecznicy. Ciarki przechodzą, kiedy czytam w „Gazecie Wyborczej” słowa ojca sędziego Cichockiego: „Ze względów bezpieczeństwa nie mogę zdradzić, w jakim jest mieście”.

Arkadiusz Cichocki był bardzo pomocny hejterce Emilii, razem z nią szczuł na sędziów, teraz chyba chciał przejść na jasną stronę Mocy, ale w nocy pojawiła się u niego policja. Gdzie my jesteśmy, gdzie my żyjemy!?

Co na to premier? W wywiadzie dla TVN 24 mówi, że rozmawiał z ministrem Ziobrą i ten o niczym nie wiedział.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej