Żyjemy w epoce, w której spada zaufanie do pochodzących z wyboru przywódców, spada zaufanie do zachodnich instytucji, spada zaufanie do samej demokracji. Można odnieść wrażenie, że w USA, najważniejszej demokracji świata, Kongres pozostaje w ciągłym impasie, jest uzależniony od świata finansów, nie potrafi się zająć takimi fundamentalnymi kwestiami jak zmiany klimatyczne, zmiany technologiczne i rewolucja informacyjna. W Wielkiej Brytanii, jednej z najstarszych demokracji świata, zdawkowo mówi się o „odroczeniu” parlamentu – o poproszeniu królowej o zawieszenie Izby Gmin.

Pozostało 88% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej