W ujmującym liście Damiana Maliszewskiego, który „Wyborcza” opublikowała przed niedzielnymi kazaniami, jest pewna tajemnica, której rozgryźć nie potrafię. Autor opisuje swoją religijną biografię, z którą wielu Polaków może się utożsamić: chrzest, komunia, sakramenty, coniedzielna msza, uczestnictwo w kościelnych ceremoniach, ciągłe spowiedzi i związane z nimi nadużycia (spowiednicy lubują się w grzechach erotycznych, do których prowokują).

W liście jest dużo o arogancji, nienawiści, hipokryzji, pysze, pazerności, a nawet o braku elementarnej kultury wśród księży.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej