Od lat regularnie czytam prawicowe tygodniki i od dawna wiem, że nie ma takiej głupoty, której nie można by na ich łamach opublikować. W świetle dziennym, z podpisem i zdjęciem autora, za odpowiednio wysokie honorarium. Bezwstyd jako metoda, niskie pobudki jako ulubiony gatunek prawicowej publicystyki. I choć wydaje się to niemożliwe, z tygodnia na tydzień jest coraz gorzej. Na prawicy rośnie chyba zniecierpliwienie i zaczyna się ruganie rządu: kiedy wprowadzicie zakaz wszelkiej „homopropagandy” do konstytucji?

Pozostało 81% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej