„Lud ma zawsze rację, winne są elity” – to typowy schemat publicystów „wrażliwych społecznie”. „Ludu” nie można nazywać hołotą, nawet gdy wznosi hasła antysemickie lub bije uczestników Marszu Równości. To przecież nie lud jest winny, ale elity, które go nie nauczyły, co jest dobre, a co złe, a czasem same wskazują ludowi wroga.

Demokratyczni politycy powtarzają jak mantrę: lud, czyli wyborcy, zawsze ma rację, choć w zaciszu gabinetów mówią (jak Mateusz Morawiecki w Sowie), że ludzie są strasznie głupi i dają się nabierać na prymitywną propagandę.

Pozostało 89% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej