Agnieszka Kublik: Lex Paulson, amerykański demokrata, wykładowca retoryki i myśli politycznej w Instytucie Nauk Politycznych w Paryżu, twierdzi, że „wspaniałe przemówienia Baracka Obamy nie dałyby mu zwycięstwa bez ruchu wolontariuszy”. Nie przesadza?

Zofia Sanejko: Nie. W kampanii wyborczej są trzy rodzaje działań: klasyczna kampania, czyli kandydaci występują w mediach, przekonywanie przez autorytety oraz praca wolontariuszy w terenie. Paulson wie z własnego doświadczenia, że ta ostatnia jest najważniejsza, ale najmniej wykorzystywana przez polityków, najmniej doceniana.

Pozostało 92% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej