Dwadzieścia lat temu Władimir Putin został premierem Rosji. Nie była to rutynowa personalna roszada: prezydent Borys Jelcyn w poprzednich trzech latach mianował pięciu premierów. Tym razem jednak po pięciu miesiącach sam podał się do dymisji i Putin objął jego stanowisko, zrazu jako p.o. Odtąd już nie oddał władzy, choć z przyczyn konstytucyjnych musiał się na cztery lata przesiąść z fotelu prezydenta z powrotem na fotel premiera. Ale objęcie przezeń tego fotela po raz pierwszy oznaczało, że także po raz pierwszy w historii Rosji nastąpiło pokojowe i uzgodnione przekazanie władzy, bez przemocy czy choćby spisku.

Pozostało 83% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej