Pierwszy w celi Kosteckiego był prokurator Wojciech Kapuściński. I to on sporządził służbową notatkę, w której napisał o „możliwym zbrodniczym charakterze śmierci Dawida Kosteckiego”. A wszystko przez dwa maleńkie ślady z tyłu na szyi przypominające „ślady po wkłuciu igły”. Kapuściński uważał, że w toku śledztwa trzeba zweryfikować wersję, że bokser został odurzony, a potem upozorowano samobójstwo przez powieszenie.

Kapuściński liczył, że sekcja zwłok wyjaśni pochodzenie „dwóch śladów”.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej