Gdańsk i gdańszczanie są od lat celem zorganizowanej nagonki prawicy, która nie może znieść dumnego, otwartego, proeuropejskiego miasta. Najbardziej tragiczną konsekwencję tej fali hejtu znamy – śmierć prezydenta Pawła Adamowicza. Zabójca chciał się zemścić na Platformie Obywatelskiej. Przez pewien czas wydawało się, że ta zbrodnia doprowadzi do opamiętania, że język się zmieni, Gdańsk zniknie z celownika szczujni.

Po kilku tygodniach żałoby atak zaczął się na nowo.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej