Święta wojna wzniecona przez prezesa pod hasłem obrony Polaków przed siłami zła nie gaśnie. Jest podtrzymywana przez media "dobrej zmiany", bo jest funkcjonalna dla obozu władzy w kampanii wyborczej. Trzeba dobrze postraszyć, rozbujać nastroje społeczne, uruchomić emocje, wyeliminować racjonalne myślenie. Wtedy można wejść w skórę obrońcy rodziny, polskości, Kościoła, cywilizacji chrześcijańskiej i zgarnąć jakąś część przerażonego nadchodzącym kataklizmem elektoratu.

Pozostało 86% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej